środa, 27 czerwca 2012

"Dama w opałach" - Karen Doornebos


Która z nas będąc małą dziewczynką nie marzyła o księciu na białym koniu, o przeniesieniu się do okresu gdzie olbrzymie suknie balowe były ostatnim krzykiem mody? Która z nas nie wyczekiwała aż owy biały rumak po nią przyjedzie? Och, to były marzenia. Jednak czytając książki czasami możemy wrócić do czasów dzieciństwa i znów rozmarzyć się na temat księcia i balowych sukien.

W każdym razie tak było ze mną kiedy sięgnęłam po „Damę w opałach” autorstwa Kareen Doornebos.

Czy wiesz co to jest brykla? A wiesz może jak można uwieść mężczyznę wachlarzem? A do czego może posłużyć Ci cytryna? Na większość pytań nie odpowiesz a cytryna zapewne posłuży Ci do herbaty – ale czy jesteś tego pewna?


"Często myślimy, że gdybyśmy urodzili się gdzie indziej, albo w innym czasie, bylibyśmy bardziej szczęśliwi. Wtedy moglibyśmy naprawdę rozwinąć skrzydła, pokazać na co nas stać!
Na przykład taka Chloe Parker. Zawsze uważała, że urodziła się o dwa wieki za późno. Powinna być damą, jedną z tych, o których pisała Jane Austen, nosić piękne muślinowe sukienki, zalotnie spoglądać zza wachlarza i dumnie odrzucać awanse dżentelmenów, w oczekiwaniu na prawdziwą miłość. Tymczasem miała całkiem współczesne problemy, niezapłacone rachunki i byłego męża, który porozumiewał się z nią jedynie za pomocą smsów i e-maili. "

Nasza głóna bohaterka Chloe Parker to 39 letnia kobieta, z nastoletnią córką po rozwodzie, zakochana w twórczości Jane Austin.Z mężem kontaktuje się jedynie poprzez e-maile lub smsy - oops poprawka - z byłym mężem. W związku z jej fascynacją bierze udział w brytyjskim castingu o twórczości Pani Austin i wygrywa go. Prze kolejne 3 tygodnie będzie w programie, w którym z kilkoma innymi rywalkami będzie walczyć o serce pewnego dżentelmena. Oczywiście przeniesie się ona do XIX wieku, w których to Jane Austin zazwyczaj osadzała swe powieści. Suknie z gorsetami, jazda konna czy strzelanie z łuku – to teraz dla Chloe nowe zajęcia. Z dala od komputera czy innej elektryczności, bez braku codziennej kąpieli, kosmetyków czy toalety Chloe staje w konkursie, w którym główną nagrodą jest serce Sebastiana – przyszłego Pana Młodego. Bo konkurs jest na zasadzie, poszukiwania idealnej partnerki dla siebie. Taki współczesny "Kawaler do wzięcia" osadzony w powieści Jane Austin. 

Chloe daje się porwać chwili, biegowi wypadków i rywalizacji ale też coraz bardziej zaprzyjaźnia się z Henrym, lekarzem a jednocześnie bratem przyszłego Pana Młodego.
Seria wydarzeń jakie mają miejsce podczas trwania całego konkursu, to naprawdę dobra historia przy której nie raz się zaśmiejesz. Czy Chloe wygra? Czy postanowi wyjść za mąż za Sebastiana?
Tego nie zdradzę – sięgnij sama po książkę.


Kard z filmu "Rzoważna i romantyczna"
Książka bardzo przyjemna, idealna na nadchodzące wakacje. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Polecam szczególnie Paniom które lubią brytyjskie poczucie humoru oraz klimat dzieł Pani Jane Austin.

Dama w opałach” to przezabawna opowieść przypominająca romantyczne komedie, w których główne role zapewne zagrali by Colin Firth czy Hugh Grant, czyli prawdziwi angielscy dżentelmeni – a film pomimo iż nie miałby najlepszego scenariusza osiągnął by wielki sukces. Z książką jest podobnie – ma się czasami wrażenie że czegoś brakuje, że coś jest niedopracowane jednak w efekcie końcowym i tak stwierdzimy że książka jest bardzo przyjemna i bawiliśmy się czytając ją.
Bo jest to historia kobiety, która na własnej skórze przekonała się że nie zawsze marzenia muszą się spełniać, a przysłowie „ wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma” ma w sobie ziarnko prawdy.
Nie jest to literatura wysokich lotów, jednak warto ją przeczytać by choć na chwilę oderwać się od otaczającej nas rzeczywistości i znów puścić wodze fantazji i rozmarzyć się o naszym księciu na białym rumaku.

O Mój Księżulek na rumaku coś zza ściany krzyczy ;)- więc czas najwyższy powrócić do rzeczywistości ale jeszcze jedno małe pytanko:

A Ty gdybyś miała wybierać – to jesteś rozważna czy romantyczna?


sobota, 23 czerwca 2012

"Dziewczyna z portretu" - David Ebershoff



Czy kiedykolwiek powiedziałeś/aś to?
Kocham cię... Nie chcę żyć bez ciebie... Zmieniłaś/eś moje życie...”
Powiedziałeś/aś to? Planujesz ... Zdobywasz cele ... Zmagasz się z życiem codziennym. Rrozejrzyj się ... Rozkoszuj się tym co masz, bo to jest to. A to wszystko może zniknąć jutro ... * (*cytat z serialu „Grey's Anatomy” s05e23 – tłumaczenie własne)


Miłość – uczucie znane każdemu z nas, ale czy poświęcisz wszystko w jej imieniu? Czy zdecydujesz się na radykalne działania byleby tylko jej nie stracić?
Czy zostałabyś przy swojej drugiej połówce będąc na miejscu Grety Wegener, czy wspierałabyś i popierała dezycję swojej miłości tak jak ona? Nadal trwałabyś przy jego boku, więdząc że tak naprawdę Twojej drugiej połówki już nie ma? Że jest kimś całkiem innym? Zastanawiałeś/aś się kiedykolwiek nad tym?

To słowa i pytania, które zagnieździły się w mojej głowie od razu po przeczytaniu powieści Davida Ebershoffa pt „ Dziewczyna z portretu”. Jeszcze długo po lekturze, nie mogłam dojść do siebie, tak wielkie wrażenie książka na mnie zrobiła. Ciężko jest uwierzyć w historię nam opisaną, a jeszcze ciężej nam jest kiedy dowiadujemy się że  historia ta wydarzyła się naprawdę.

A  wszystko zaczęło się od niewinnego pytania, a może nietypowej prośby Grety:
Zrobisz coś dla mnie? (…) Pomożesz mi w czymś przez chwilę?
(…) Anna znów odwołała sesję. Mógłbyś włożyć jej pończochy? I buty?

Początkowo prośba zdziwiła Einera, jednak po wyciśnięciu od żony prośby że nikomu nie powie, zgodził się. Zakładając pończochy, buty a na końcu sukienkę Einar rozpłynął się w marzeniach, o delikatności materiału idealnie i delikatnie oplatającego ciało i doszedł do wniosku że sukienka może należeć do każdego nawet do Anny. Wtedy urodziła się w nim Lili.
Może nazwiemy Cię Lili?”

Einar jako Lily
Dziewczyna z portretu” to pełna subtelności, liryczna opowieść o małżeństwie Grety i Einara Wegenerów, które z czasem przeistacza się w miłosny trójkąt. Historia jest na tyle niesamowita, gdyż oparta na faktach autentycznych (nieco podkolorowanych przez autora), bo Einar to pierwszy człowiek na świecie u którego przeprowadzono po raz pierwszy operację zmiany płci, a wtedy był to rok 1930. Jest to historia niewyobrażalnej miłości, której siła przekracza wszelkie granice i wydaje się być niemożliwa – jednak jest prawdziwa.

Zaintrygowana książką po jej przeczytaniu, postanowiłam poszukać czegoś więcej na ten temat i tak oto dowiedziałam się że Einar – tak naprawdę od urodzenia był hemafrodytem i po urodzeniu jego płeć przez lekarzy została uznana jako męska. Einar był artystą, malarzem i żył w związku małżeńskim z Gretą Gottlieb. Zdażało się że pozował swojej żonie do portretów jako kobieta i wiele razy jako kobieta pojawiał się na bankietach czy w zwykłym życiu i nie został rozpoznany. W 1930 roku w Dreźnie jako pierwszy człowiek na świecie przeszedł operację zniamy płci, która zakończyła się sukcesem i wtedy narodziła się Lili Elbe. Operacja zmiany płci w tamtych czasam różniła się od tego jak przeprowadzana jest ona w czasach dzisiejszych. W rzeczywistości Lili przeszła serię pięciu operacji - pierwsza to usunięcie męskich genitaliów, druga to przeszczep jajników pobranych od 26-letniej dziewczyny, trzecia i czwarta to usunięcie tego przeszczepu z powodu jego odrzucenia oraz innych komplikacji, piąta to próba przeszczepu macicy - aby umożliwić Lili zostanie "prawdziwą matką", natomiast ostatnia operacja doprowadziła do powikłań na tyle poważnych, że prawdopodobnie spowodowały śmierć Lili w roku 1931 .

Obraz autorstwa Grety Wegener a na obrazie Lili Elbe
Einar jeszcze na długo przed operacją odnalazł w swojej żonie wielkie oparcie, to ona pomagała mu znajdować coraz to nowsze ubrania, zabierała go na przyjęcia przedstawiając go jako kuzynkę Einara lub jako własną siostrę. Co ważniejsze – Einar nigdy nie zsotał rozpoznany. W czasie trwania przemiany – Einar a raczej Lili, poznaje Henrika, zakochuje się w nim i ostatecznie przyjmuje jego oświadczyny. Greta i Einar – otrzymują zgodę od króla na rozwód , oraz zgodę na zmianę danych przez Einara, jednak nie zgadza się on na to, by Einara uznać za zmarłego. Dla Grety było to ciężkie, bo Einar już nie był tą samą osobą którą kochała, jej mąż zmarł pomimo iz tak naprawdę żyje, tyleże jest teraz Lili.

Lily/Einar to pierwsza ooba z w miarę dokładną dokumentacją medyczną swojego przypadku. W dzisiejszych czasach, podejrzewa się iż od urodzenia mogłabyć ona kobietą cierpiącą na syndrom Klinefeltera lub inną nieprawidłowością genetyczną - z pewnością był/była osobą interseksualną i hermafrodytyczną. Większość warunków interseksualności odkryto i opisano dopiero po śmierci Einara/Lili, trudno więc mieć pewność w jej szczególnym przypadku.

Okładka z biografią i zapisakami Lili
Lili Elbe opisała swoje przeżycia w biograficznej książcę „ Z mężczyny w kobietę” ( „Man into woman”), którą opublikowano już po jej śmierci. To na jej podstawie David Ebershoff napisał swoją książkę, w której przedstawia historię miłości i przywiązania Einara i jego żony w ciągu tych sześciu lat obejmującyhc okres przed jak i po operacją. Jest to historia ogromnej miłości i wzajemnego oddania, w najniezwyklejszym małżeństwie lat dwudziestych. To może być najpiękniejsza historia miłosna wszech czasów, jednak niewykluczone jest to, że Greta wykorzystuje Einara, aby zrobić karierę - możliwe, że Einar to nieczuły egoista.

Najbardziej poruszającymi w tej książce, oprócz samej fabuły, są dźwięki i obrazy tętniącego życiem duńskiego portu, oraz warunków życia w tamtych czasach, poetycko opisywane przez osobę piszącą po raz pierwszy. Jednak wiedząc że w książce autor oparł się na faktach autentycznych nie możemy tej książki wziąć na poważnie. Autor jedynie ładnie ubrał nam tę historię w słowa i troszkę podkoloryzował, jednak mimo wszystko książka wywiera na czytelniku ogromne wrażenie i nie można przejść obok niej obojątnie.

Na podstawie tej książki i historii zostanie wyreżyserowany film z Nicole Kidman jako Lily, na który oczywiście mam zamiar się wybrać.

piątek, 22 czerwca 2012

Noc z wyprzedażą Moondrive do -50%




Chciałam Was Kochane Mole Książkowe poinformować - iż od 20 dnia dzisiejszego do 8 rano do jutra trwa wyprzedaż pozycji wydawnictwa Moondrive na stronie Wydawnictwa Znak.
Przy wpisaniu kodu rabatowego o treści : moondrive zostaje Wam odjęte 50% od wybranych tytułów, więc przez 12 godzin możecie kupować książki o połowę taniej.


Jest również w przedsprzedaży "Dotyk Julii" autorstwa Mafi Taheret - niestety, na tę książkę nie obowiązuje rabat.
A dla ciekawszkich 30 pierwszych stron książki, do poczytania - może Was skusi treść a nie tylko opis z tyłu okładki;) - http://www.znak.com.pl/wirtualnaksiazka,id,3383


Mimo wszystko - akcja bardzo ciekawa, więc polecam;)


Zainteresowanych odsyłam na stronę : http://www.znak.com.pl/oferta,specjalna,landingpage_mooondrive_lubimyczytac.pl

Możecie po naprawdę atrakcyjnej cenie zakupić np. całą serię Pretty Little Liars czy Klątwę Tygrysa;)


A już jutro - nowa recenzja, jeden z najgłośniejszych ostatnimi dniami książek, zgadnie ktoś o jakiej mowa?
A dodam że przy odgadnięciu - doliczę mu jeden dodatkowy głos w rozdaniu - jeśli bierze w nim udział;)

czwartek, 21 czerwca 2012

Zamówienie z Wydawnictwa Znak


Raz jeszcze przypominam tym, którym się może przysnęło albo gdzieś pominęli;)
Do 1 lipca możecie się zapisać na czerwcową rozdawajkę na moim blogu. Do wygrania jeden z dwóch wybranych przez siebie zestawów książkowych.
Więcej informacji tu: CZERWCOWA ROZDAWAJKA

A teraz do rzeczy;) 
Wczoraj odebrałam swoją paczkę od wydawnictwa ZNAK. Zakupiłam u nich trochę książek, głównie dotyczących diety dr. Dukana. Czas najwyższy zrzucić nadprogramowe kilogramy;) Jako że stosowałam wiele diet, ale żadna jakiegoś efektu nie dawała – pomimo iż jestem osobą aktywną, bo codziennie - rano i wieczorem chodzę na basen, oraz 3 razy w tygodniu na siłownię – nie, nie nabieram mięśni, po prostu są tam rowerki i bieżnia i inne super fajne rzeczy na których ćwiczę, a na siłowni karnet kosztuje mnie na miesiąc 30 zł a do jakiegoś mega super fajnego fitness clubu 180 wybrałam tanią opcję – te same rzeczy za mniejsze pieniądze. Ale wracając do diety – przesestowałam większość. Po tej 13 dniowej – nie wytrzymałam przy 5 dniu zabrano mnie karetką na pogotowie bo jak zemdlałam to do tego rozwaliłam głowę przy upadku. Kapuściana – spowodowała że miałam wymioty. Zresztą – jestem osobą która nie lubi się ograniczać, a jako że rzuciłam palenie i od pół roku nie hajcuję to zastąpiłam fajki podjadaniem. A to jakaś suszona śliweczka, a to morelka, a to kanapeczka – dobitnie mówiąc zawsze coś w gębie mielę – ale zaznaczam – nie wpierniczam jak świnia;)
O diecie dr. Dunkana słyszałam wiele – ale nie wierzyłam w to. Dopiero kilka miesięcy temu moje znajome zaczęły ją stosować – widziałam się z nimi tydzień temu i mało co ich nie poznałam, dziewczyny całkiem inne. Jedna 16 druga 12 kg. A przyznam że one nie są zbyt aktywne sportowo, więc przez całą dietę nie ćwiczyły – postępowały tylko żywieniowo według Dukana. Pozazdrościłam im i sama prechodzę na tę dietę – tyle że ja w przeciwieństwie do nich zamierzam nadal ćwiczyć;) Dieta idealna dla mnie – jem ile chce, ale określone produkty, czyli moje podjadanie wspaniale się wpisuje, oczywiście suszone owoce zamienię na coś innego tym razem;)

Z wydawnictwa ZNAK dostałam kupon rabatowy – więc książki kupiłam po naprawdę atrakcyjnych cenach bo aż 4,90 każda;) Dokupiłam też sobie książkę typowo kobiecą na wieczorną nudę;) Za przesyłkę nie zapłaciłam nic bo wybrałam dostawę do PACZKOMATU InPOST. Przesyłkę miałam do odebrania już następnego dnia – książki solidnie zapakowane, żadnych defektów. Z zakupów jestem bardzo zadowolona i z pewnością nie raz zrobię tam zakupy;)

Ciekawi mnie jak będzie z tą dietą dr. Dukana, stosowała któraś? Silną wolę mam, więc raczej nie będę mieć problemu z przestrzeganiem wytycznych, bo chce raptem zgubić tak do 6 kg, czyli nadprogramowe wałeczki, które się u mnie zgromadziły po wypadku. Jeśli ją stosowałyście to jak wrażenia?  

środa, 20 czerwca 2012

Blogowa zbiórka dla zwierzaków! Oddaj kosmetyk czy inną rzecz - uratuj życie



O co chodzi?


O oddanie swoich zbędnych przedmiotów dla fundacji Agapeanimali, która je zlicytuje na Allegro, a uzyskane środki przeznaczy na leczenie i utrzymanie kociaków, które do niej trafiają. 


Wysyłamy paczki do 6 lipca, a od 1 sierpnia ruszą aukcje z allegrowego konta fundacji http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=7741697.
Kosmetyki nie będą licytowane pojedynczo lecz w grupach po kilka sztuk, możecie zostawiać uwagi jaki sposób grupowania byłby najlepszy - czy zestaw ma stanowić np. 5 szminek, czy lepiej np. szminka+róż+lakier+szampon. Biżuteria będzie również licytowana w grupkach, większe akcesoria lub przedmioty w jakiś sposób wyjątkowe będą miały oddzielne aukcje. Wysyłając paczki możecie również zasugerować sposób wystawienia waszych przedmiotów :)
A od 1 sierpnia będzie chodzić o to, aby w tych aukcjach brać udział :) Oddawanie to dopiero pierwszy etap,licytowanie w tych aukcjach będzie równie ważne! Będzie to świetna okazja do kupienia fajnych produktów za niewielkie pieniądze.


Co można wysyłać?

1. Kosmetyki. W dobrym stanie, niezniszczone, nieprzeterminowane, nie całkowicie zużyte. Pełna dowolność, kolorówka, pielęgnacja, perfumy, co tylko macie i chcecie oddać. Nie muszą być to produkty nowe i nieużywane!
2. Biżuteria. Nie, nie złota :D Również nie zniszczona, w dobrym stanie. Ważne aby była ładna, by ktoś był zainteresowany kupnem.
3. Rękodzieło. Pojawiły się głosy, że chciałybyście przekazać dla fundacji coś, co wykonałyście własnoręcznie - czy to biżuteria, czy akcesoria, czy cokolwiek innego, co ktoś chciałby kupić.
4. Akcesoria, dodatki, bajery. Mogą być torebki, bransoletki, broszki, cuda, nie znam się :D Znów, wszystko zadbane i niezniszczone.
5. Inne rzeczy, które Waszym zdaniem się nadają :)

WAŻNE:
Do każdej paczki dołączajcie karteczkę z pełną listą tego, co wysyłacie, krótkim opisem i stanem zużycia, np.:
Maybelline, szminka Color Sensational, numer xx, zużycie 10%

Jeżeli dołączacie biżuterię lub akcesoria, to opis powinien zawierać skład tych przedmiotów, np. plastik, srebro, skóra ekologiczna, bawełna, itd. Oczywiście jeśli wiecie z czego są wykonane, nie jest to konieczność.

Karteczki z opisami mają ułatwić fundacji przygotowanie aukcji - wy wysyłając wiecie najlepiej co to jest więc napisanie takiej notatki nie powinno być problemem :)

Termin wysyłania paczek to 6. lipca, jeżeli wysyłacie priorytetem to może być to kilka dni później - najważniejsze, aby przed sierpniem zdążyć przygotować aukcje Allegro.

Pytania?
Blog Siempre-la-belleza


Facebookowe konto fundacji 
 https://www.facebook.com/pages/Fundacja-Agapeanimali/269034387541

Zobacz komu możesz pomóc:









wtorek, 19 czerwca 2012

„Pod niemieckimi łóżkami. Zapiski polskiej sprzątaczki” - Justyna Polanska



Pogoda się zrobiła naprawdę wspaniała, ciepło że aż miło, gdyby można było czym jeszcze oddychać. Na podkarpaciu normalnie parnota, duchota i nie ma czym oddychać, będąc na zewnątrz mam wrażenie że zamknęli mnie w piekarniku i zaraz się udusze bo nie mogę złapać świeżego chłodnego oddechu. Ale cóż, coś czuję że popada dziś deszcz i powietrze się zmieni;)
Zamin przejdę do meritum – czyli do recenzji, chciałam przypomnieć o rozdaniu u mnie. Do wygrana jeden z dwóch zestawów, jeszcze możecie powalczyć o tu;)

Dziś na celownik biorę książkę Pani Justyny Polanskiej „Pod niemieckimi łóżkami. Zapiski polskiej sprzątaczki”. 
Na książkę natknęłam się całkiem przypadkowo bo w Tesco;) Okładka całkiem przyjemna dla oka, opis też niczego sobie i jakże znane kazdemu zjawisko – emigracja do innych krajów w celu zarobkowym. Nie jest to tajemnicą poliszyszynela że co 2 Polak w celu poprawy swojego bytu wyjeżdża za granicę – nie oszukujmy się, polskie pensje go wysokich nie należą. Sama też kilka razy na wakcjach wyjeżdżałam za graicę by sobie coś dorobić, zresztą jestem osobą która zanim powróciła do Polski na stałe przez 20 lat mieszkała za granicą. Oczywiście spowodowane to było iż moi rodzice jeszcze w czasach komuny, wyjechali w poszukiwaniu lepszego jutra – poszczęściło się im i osiedlili się już za granicą na stałe. Jednak wracając do książki – kupiłam ją bo naprawdę, mało kto ośmiela się pisać o tym dlaczego wyjechał za granicę do pracy, dlaczego się zdecydował, co nim kierowało. Zresztą naklejka „Super bestseller w Niemczech” korciła. Tak więc wylądowała w moim koszyku.

Książka, która w Niemczech wywołała falę dyskusji. Autorka, trzydziestodwuletnia Polka, od dziesięciu lat sprząta, oczywiście "na czarno", tamtejsze domy. I ma wiele do powiedzenia, m.in. o stosunku swoich pracodawców do siebie oraz o słynnym niemieckim porządku i czystości... Ale to także wyjątkowa rzecz "z pierwszej ręki" o życiu młodej kobiety, egzystującej nielegalnie z dnia na dzień jak miliony imigrantów (i pół miliona sprzątających Polek!), bez perspektyw i jakiejkolwiek ochrony, od zdrowotnej począwszy... Śmieszne, straszne i pouczające.”

Jak ja ją oceniam? Ot, taka sobie. Nic co by mnie zaskoczyło – może dlatego że wiem co to znaczy pracować za granicą, jak my jesteśmy za granicą traktowani. Oczywiście, lektura miła i przyjemna, jednak dla osoby która wie co to znaczy pracować za granicą – nie będzie ona zbyt ciekawa. Spytasz się dlaczego? Bo sama to wiesz, wiesz na swoim własnym przykładzie jak Ciebie oceniano, jak Ciebie trakowano. Autorka oczywiście jest dumna z tego że jest sprzątaczką – oczywiście Droga Pani – żadna praca nie hańbi, więc czego ma nie być dumna, jednak na dłuższą metę staje się to troszkę drażniące. Książka faktycznie jest inna od wszystkich, bo nie ma w niej nic nieprawdziwego – wszystko co opisuje Pani Justyna, to szczera prawda. Ale my przecież dobrze to znamy. Wiemy, że do pracy za granicę się jedzie zarabiać a nie odpoczywać, że pieniądze zarobione przeznaczymy na zakup czy remont domu, że dzieki temu że pracujemy za granicą możemy sobie pozwolić na jakiś luksus, czego nie moglibyśmy zrobić żyjąc z polskich wypłat czy nie wspomnę emerytur.

Oczekiwałam czegoś lepszego po tej książce, ale się zawiodałm – może dlatego, że jak napisałam sama wiem jak to jest pracować za granicą? Może dlatego nic mnie nie zaskoczyło w tej książce – być może.
Ogólnie, to książkę polecam, jednak zaznczam że nie jest to lekutra wysokich lotów, raczej o tak, coś na odprężenie i wejście z butami w czyjąś prywatność. Bo jak wiemy polski naród uwielbia to robić, a autorka sama nam na to pozwala opisując swoje życie prywatne. A najlepiej jeśli możecie ją od kogoś pożyczyć, albo wypożyczyć z biblioteki, bo na zakup szkoda pieniędzy - to mówię z ręką na sercu. Warto przeczytać, ale nie warto wydawać pieniążków;)

niedziela, 17 czerwca 2012

Charlaine Harris - "Czyste szaleństwo"


Pierwsze spotkanie z twórczością z Panią Harris mam już za sobą, ale idąc za ciosem postanowiłam przeczytać jeszcze jedną jej książkę. Co tym razem? „Czyste szaleństwo”. Tytuł jest bardzo adekwatny do moich wrażeń po jej przeczytaniu.
O ile pierwszą książkę czyli „Grobowy zmysł” przeczytałam w ciągu jednego dnia – pomimo wielu denerwujących mnie rzeczy, tak „Czyste szaleństwo” męczyłam przez 4 dni.
Zacznijmy od początku.


Baza recenzji Syndykatu ZwB

O ile się nie mylę „Czyste szaleństwo” to druga ksiażka cyklu opisującego Lily Brad, niestety nie czytałam ani pierwszej części ani ostatniej – raczej tego już nie zrobię – choć na trzecią może się jeszcze skusze, gdyż wierząc opisom to jest najlepsza część. Cykl, cyklem – ale pomimo iż przeczytałam na chwilę obecną tylko 2 książki tej autorki – zauważyłam pewną powtarzalność. Autorka ma jakieś zamiłowanie do przedstawiana kobiet pokrzywdzonych, które coś w życiu spotkało i które starają się to ukryć. Nie wiem, może sama autorka ma jakieś niemiłe wspomniena z przeszłości, może sama była taką słabą kobietą – nie wiem, ale wiem jedno, ona kocha to powtarzać w każdej swojej książce. Przejrzałam w bazie ksiażek opisy innych jej pozycji – i nie myliłam się. W każdej książce będziemy czytać o kobiecie, która jest słaba, która bez faceta – po prostu nie istnieje. Ale wracając do książki.

Kiedy zauważyłam mężczyznę leżącego na ławeczce, byłam zupełnie sama.
Nawet przez chwilę nie myślałam, że śpi. Nie spałby przecież ze sztangą na gardle. Jego ręce niezdarnie zwisały po bokach, miał rozkraczone nogi.

Początkowo Lily sądzi, że zdarzył się wypadek. Jednak wkrótce okazuje się, że to trzecia „przypadkowa” śmierć...
Lily wolałaby się nie angażować, ale jako sprzątaczka ma dostęp do tajemnic, których nigdy nie pozna policja. Jest jeszcze jeden problem: długowłosy mężczyzna, który pojawia się wszędzie tam gdzie Lily i budzi w niej zdecydowanie nieczyste pragnienia.”

Opis z tyłu okładki brzmi zachęcająco – też tak myślałam, jednak zawidołam się. Zbrodnia opisana na okładce, przedstawona jest na pierwszych stronach, by po jej opisie nic o niej nie wpsomnieć. Zamiast zająć się rozwiązywaniem sprawy, dowiadujemy się kim jest Lily – że to sprzątaczka, która ma zawirowane życie prywatne i nie może się zdecydować czy dwaj faceci starający się o nią są jej warci, że lubi chodzić na siłownię i ćwiczy karate. Poznajemy jak ona zbiera się do pracy, za co lubi pracę sprzątaczki, by nagle dowiedzieć się że wcześniej Lily brała udział w bójce po której, w celu wymierzenia „kary” mężczyzna zmarł. Nagle przechodzimy do wybuchu bomby, w wyniku której ginie kilka innych osób. Dosłownie nic a nic na temat zbrodni popełnionej na samym początku i tak przez kolejne 250 kartek. Poznajemy mężczyznę, z którym Lily pomimo że się nie znają ratuje go i co najlepsze ląduje z nim w łóżku. Dopiero ostatnie strony a dokładnie ostatnie 20- 25 stron to jeedno wielkie wyjaśnienie mordestwa z pierwszych stron i wyjaśnienie wybuchu bomby i śmierci mężczyzny.

Charlaine Harris
Niby wszystko się ze sobą łączy, bo jest to sprawka tych samych osób, jednak nie wyszło autroce ukazanie tego, bo czytelnik, podczas lektury zastanawia się „co mnie to obchodzi?”, „ czy o zbrodni z pierwszych stron autorka zapomniała?”. Sądzę że autorka chciała dobrze, jednak wyszło źle. Za dużo chciała umieścić w jednej ksiąźce, za dużo wątków jak na jedną powieść.
Kolejna rzecz – rodziały. Dzizas! Rozdziały długie jak kazania na, których nie idzie wysiedzieć. Czytam i czytam a tu końca nie ma. Do tego strasznie się nudziłam czytając tę książkę, męczyła mnie więc kilka razy odkładałam ją i czytałam inną. Powiem tak: podczas czytania tej książki w jej przerwach przeczytałam 2 inne książki. Przykro mi, ale niestety książka wcale mnie nie wciągnęła.
Po dobrnięciu do końca stwierdziałam „czyste szaleństwo” - dopiero potem zauważyłam że taki jest tytuł. Jeśli tytuł miał odzwierciedlić nasze wrażenia po przeczytaniu – to strzał w dziesiątkę.

Czy ją polecam? Nie, dla mnie była ona nuda, nie miała nic wspólnego z kryminałem, a raczej z nudnym kazaniem na którym nie możemy wytrzymać i wszystko inne wkoło wydaje się ciekawsze.
Jeśli chcecie sami się przekonać – możecie wypożyczyć – bo to nic nie kosztuje, ale kupić? Chyba bym oszalała.



piątek, 15 czerwca 2012

Charlaine Harris - Grobowy zmysł


Popularność cyklu o Sookie jakiejśtam – rozprzestrzeniła się z prędkością światała, ale ja oczywiście byłam nieugięta i nie czytałam go. Nie oglądałam też serialu „Czysta Krew”, jednak stwierdziłam iż nadszedł najwyższy czas by stracić swoje dziewictwo w dziedzinie twórczości Pani Harris;) Zamiast przeczytać cykl o tej „suki” wybrałam książkę o nazwie „ Grobowy zmysł”.

Jak oceniam swój pierwszy raz z Panią Haris? Cóż mogę powiedzieć – całkiem przyjemnie.
Książkę wypożyczyłam we wtorek w bibliotece osiedlowej i już w środę ją skończyłam. Przyssałam się do niej jak pijawka, zainteresowała mnie jednak mam do niej też kilka zastrzeżeń.
Ale od początku.


Baza recenzji Syndykatu ZwB

Martwi leżą dosłownie wszędzie. Harper wyczuwa ich grobowym zmysłem.

Harper zarabia na życie czymś w rodzaju słuchu i węchu, ale…metafizycznego. „Czuje” człowieka, który wybrał się na polowanie ze swoim wrogiem i od lat leży w zaroślach pod tamtym drzewem. Widzi kości pechowej kelnerki, co obsługiwała niewłaściwą osobę i skończyła pod dachem opuszczonej rudery. Słyszy historię nastolatka, który wypił za dużo w nieodpowiednim towarzystwie. Podły los zgotował mu płytki grób w sośniaku.

Gdzieś tam, wśród zwłok zakopanych w ogródku, zatrzaśniętych w bagażnikach porzuconych aut, obciążonych blokami cementu i zatopionych w jeziorze, może być jej siostra .”

Tak brzmi opis, z tyłu okładki – osobiście dodam tylko tyle, że Harper zostaje zatrudiona przez bogatą mieszkanę Sarne – Sybil, by odnalazła ciało nastoletniej Teenie Hopkins, dziewczyny syna zleceniodawczyni, której wedle koronera (syn) popełnił samobójstwo. Zatrudnia ona Harper, gdyż chce dać kres poltkom iż to jej syn przyczynił się do zniknięcia bądź morderstwa swojej dziewczyny.

Książka owszem ciekawa, wciąga od pierwszej kartki, chociaż czasami miałam wrażenie że niektóre opisy są zbędne. Po prostu zaczynały nudzić, a ja jako czytelnik wolałam czytać o zbrodni i jak ją rozwiązywano niż kolejny opis Tolliviera ( seriously?! Tollivier? To już normalnych imion nie ma?) jak podrywa dziewczyny, czy jak ona za nim tęski. Czasami miałam wrażenie że z relacji brat- siostra ( notabene, przyszywani) zrobi się nam relacja kochanek – kochanka.
Sama mam brata, ba nawet mam i siostrę, i z każdym z nich trzymam się blisko – wiadomo z bratem bardziej bo wiekowo jesteśmy zbliżeni, też jest dla mnie przyjacielem, wsparciem itp. ale nigdy nasza relacja dla osoby trzeciej nie wyglądała na „miłość” , a w książce będąc tym trzecim obserwatorem – takie miałam odczucia jeśli chodzi o Harper i Tolliviera.
Kolejną rzeczą która mnie drażniła to sama główna bohaterka. Nie wiem czego, ale jej postać nie przypadła mi do gustu. Wiem, wiem – ona jest główną bohaterką i to ona napędza fabułę, ale po prostu została opisana jako przestraszona i wiecznie bojąca się dziewczynka, która bez swojego brata zbyt wiele nie zrobi. Co zaczyna drażnić po kilku kartkach. I chyba to na tyle, jeśli chodzi o to co mnie drażniło. Przejdę teraz do tego, co mi się podobało;)

Okładka – naprawdę jest bardzo ciekawa, i z pewnością przyciąga wzrok, wprost nie mogłam oderwać się od patrzenia na to jedno przepiękne niebieskie oko. Dalej, kazdy rozdział ma takie jakby odbicia palców – początkowo się zezłościłam, pomyślałam „ o jakiś flejtuch jadł obiad i zapaskudził kartki” ale kiedy przekartkowałam książkę zobaczyłam że każdy rozdział tak się rozpoczyna. To naprawdę fajna odskocznia i rzadko kiedy można spotkać takie ulepszenie w książce.
Naprawdę wciągnęła mnie historia sposobu w jaki Harper otrzymała ten dar, dar wyczuwania martwych i zapoznawania się z ich sposobem śmierci. Szkoda tylko, że wzmianka o siostrze Courtney, która widniej z tyłu opisu – jest zbędna, bo w caej książę wpsomniano o niej raz, a czytając opis książki – myślałam że gdzieś pod koniec i ją uda się „wykryć”. No cóż...

Swoje pierwsze spotkanie z Charlaine Harris – uważam za udane. Książka mnie wciągneła do tego stopnia że nawet to co mnie denerwowało, nie spowodowało że rzuciłam ją w kąt, wręcz przeciwnie. Fabuła jest tak interesująca i ciekawie napisana, że wszystkie inne niedogodności można wybaczyć, bo czytlenik nie może doczekać się rozwiązania.
Z pewnością sięgnę po inne książki tejże autorki, choć wątpię by to był cykl „Czystej Krwi”, ale przecież, ona trochę książek jeszcze na swoim koncie ma;)

Kto nie czytał – polceam!

środa, 13 czerwca 2012

Kilka propozycji wydawniczych cz II.



Dziś chciałam przedstawić Wam kilka propozycji wydawniczych, które mnie zaciekawiły i z chęcią po nie sięgnę jak tylko wejdą do sprzedaży, i oczywiście uporam się ze swoim stosikiem, który w bardzo szybkim tempie się kurczy;)

Ale zanim go jeszcze przedstawie – to mam dla Was ciekawą promocję;) Pamiętacie „Wdówki futbolowe” Karoliny Macios, które ostatnio Wam polecałam u siebie? O TU. To oznajmiam – na chwilę obecną sieć sklepów empik.com zrobiła zniżkę na te książki i możecie je już teraz kupić za 14.90 zł. Polecam naprawdę – bo książka ciekawa i cena przystęna;) Zainteresowanych odsyłam tu.


A teraz szybko do zapowiedzi;)

Tahereh Mafi „Dotyk Julii”
wydawnictwo: OTWARTE
w sprzedaży od : 11.07.2012
opis – tak jest taki pokreślony – to nie moja twórczość;)

Nie możesz mnie dotknąć – szepczę.
Kłamię – oto, czego mu nie mówię.
Możesz mnie dotknąć – oto, czego nigdy nie powiem.
Proszę, dotknij mnie – oto, co chcę powiedzieć”.

Nikt nie wie, dlaczego dotyk Julii zabija.
Bezwzględni przywódcy Komitetu Odnowy chcą wykorzystać moc dziewczyny, aby zawładnąć światem. Julia jednak po raz pierwszy w życiu się buntuje. Zaczyna walczyć, bo u jej boku staje ktoś, kogo kocha.
Zostałam przeklęta
Mam niezwykły dar


Jestem potworem

Mam nadludzką moc

Mój dotyk zabija

Mój dotyk to moja siła

Jestem narzędziem zniszczenia

Będę walczyć omiłość


Uzależniająca, pełna napięcia iniezwykle zmysłowa. Chciałabym tak pisać.Po prostu nie możesz się oderwać od lektury”.

Lauren Kate, autorka „Upadłych”



Juliette Fay - „ Z głębi serca”
wydawnictwo: OTWARTE
w sprzedaży od: 11.07.2012
opis:

Po rozwodzie świat Dany rozpada się na drobne kawałki. Musi zmierzyć się ona z samotnością, kłopotami finansowymi i problemami dorastających dzieci. Czy uda jej się odzyskać wiarę nie tylko w ludzi, ale i w samą siebie?”

Lubię takie książki, nie wiem czego – po prostu lubię czytać o silnych kobietach, które pomimo wielu przykrych wydarzeń podnoszą się i ida do przodu. Pokazują że samotność wcale nie oznacza "pewnego upośledzenia" że bez mężczyzn też można żyć. Że kobiety to wcale nie "słaba płeć"Mam nadzieję że i na tej książce się nie zawiodę.









Anna Davis - „ W balsku diamentów”
wydawnictwo: OTWARTE
już jest w sprzedaży – cena to 19,90, nie zakupiłam jeszcze ale zrobię to;)
opis:
Dziennikarka Grace Rutherford opisuje życie towarzyskie pulsującego jazzem Londynu. Zna na wylot nocne życie artystycznej bohemy oraz blichtr i przepych wyższych sfer. Kiedy na jej drodze staje dwóch intrygujących, wrogich sobie mężczyzn, musi wybierać. Czy będzie w stanie odróżnić zwykłą błyskotkę od prawdziwego diamentu?

Ach lubię takie historie – trochę bogactwa i romansu a przede wszystkim miłosny trójkąt;) Ale nie żebym była jakąś fetyszystką, po prostu książka nie jest wtedy przewidywalna bo nie wiemy który z nich okaże się szczęśliwcem, a może to nie będzie żaden z nich? Bo kiedy jest typowa miłosna historia - to choćby nie wiem jakie przygody były to i tak wiemy że on i ona będą razem. A w trójkątach? Zawsze ktoś zostanie odrzucony, a tak naprawdę to prawie do samego nie wiemy kto to będzie.






Zofia Mossakowska - „Żegnaj Kochanku”
wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
w sprzedaży – od wczoraj, cena książki 23,70
opis:

Uzależnionej od złej miłości Matyldzie los zsyła nieoczekiwaną szansę wyjazdu do Wietnamu – kraju pól ryżowych, bóstw, świątyń i pięknych, dzielnych ludzi. Nie jest jedyną, która pragnie rozprawić się z dotychczasowym życiem. W drodze towarzyszą jej Bianka, ścigana przez media córka gwiazdy filmowej, uciekający od wspomnień i szukający bliskości Kamil oraz Madej, wydawałoby się, najlepszy przyjaciel. W kolorycie Indochin zmieni się ich postrzeganie, innego wymiaru nabiorą nawet zbrodnie z przeszłości. O tym jednak, jak zakończyć prywatne wojny i wyrównać rachunki, europejscy goście będą musieli zadecydować sami.”

Książka wydaje się być interesująca, mieszanka pięknego kraju i nieszczęśliwej miłości – chyba nieszczęśliwej – nie wiem. Uwielbiam kiedy w książce są opisy innych miast, krajów - szczególnie takich jak Chiny czy Wietnam - to całkiem inna kultura, która mnie osobiście zachwyca.To może być bardzo interesująca propozycja.



Lyndsay Sands - „Miłość Kąsa”
wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
w sprzedaży od wczoraj, cena 25,20.
opis:

Etienne Argeneau jest zdrowym trzystuletnim kawalerem. Życie jednak postawiło go przed dylematem – związek z nieznajomą lub wieczna samotność. Każdy wampir ma prawo przemienić tylko jednego śmiertelnika. Większość czyni to dopiero, gdy uzyska pewność, że odnalazło prawdziwego towarzysza drogi. Co będzie, jeśli Etienne pod wpływem chwili przemieni niewłaściwą osobę? Nie ma wyboru. Chce uratować Rachel Garrett. Piękna pani koroner ocaliła mu życie. Żeby spłacić swój dług, musi uczynić ją nieśmiertelną.

Do tej pory największym marzeniem Rachel był awans na dzienną zmianę w kostnicy. Pewnego dnia obudziła się w obcym miejscu, kompletnie naga i wyczerpana. Szukając drogi ucieczki, wpadła na mężczyznę ze swych snów, powstającego prosto z… trumny. Błysk w jego srebrnych oczach sugerował, że to dopiero początek znajomości. Rachel miała tylko nadzieję, że mężczyzna okaże się równie smakowity, co przystojny. „

Nie pałam wielką miłością do książek o tematyce wampirzej – przeczytałam tylko sagę Pani Meyer a każde inne wampirze książki moim zdaniem nie były jakieś fajne. Jednak ta przyciągnęła mnie swoją okładką, która mnie oczarowała i oryginalny tytuł „Love bites” - znam serial o tej nazwie – trochę dno, ale podoba mi się to zdanie;) Więc – love bites;)


Tak, tak wiem – za bardzo lubuję się w wydawnictwie OTWARTE, ale cóż zrobię – ich okładki mnie zachwycają i z chęcią wracam na ich stronę poczytać o nowościach czy zapowiedziach.
Czy macie chrapkę na którąś z propozycji? A może już jakaś jest w Waszej biblioteczce? Jakaś przedpremierowa recenzja się u Was już pojawiła? Z chęcią poczytam i poznam Wasze zdanie;)

wtorek, 12 czerwca 2012

Malczikowy stosik biblioteczny i paznokcie na Euro;)

Jak dobrze wiemy, dziś mecz Polska - Rosja, a ja dopiero dziś dowiedziałam się że Mój Braciszek i Malczik u mnie w domu postanowili zrobić "strefę kibica" i zaprosili około 20 znajomych byśmy wspólnie kibicowali naszym piłkarzom. Jeszcze większą dumą napawa mnie i mojego brata fakt, iż dziś w bramce stoi Przemek Tytoń, którego znamy  - bo za gówniarza mój brat grał z nim w drużynie zamojskiej;) 
Ale dopiero z rana, Malczik raczył mnie powiadomić o fakcie, iż w domu zagości u nas około 20 osób, więc wartałoby coś przygotować;) Długo nie myśląc udałam się na zakupy, zaopatrzyłam naszą lodówkę w takie przysmaki jak  - piwo czy winko dla kobitek, kilka napoi gazowanych, sporą ilość przekąsek czytaj: chipsów, krakersów, serów, paluszków ciasteczek. Oczywiście zrobiłam też moją popisową zapiekankę serową za którą wszyscy przepadają - jest szybka w robieniu i tania;) Przepis innym razem;) 


Będąc na zakupach - stwierdziłam że zajrzę do osiedlowej biblioteki w poszukiwaniu czegoś do czytania, bo ostatnio jak byłam nie znalazłam nic ciekawego - oczywiście z pustymi rękoma ( no właśnie, rękoma czy rękami? a może ręczyma? mało ważne) nie wyszłam. Wybrałam dla siebie 4 pozycje a dla Malczika jedną;)


Oto one ( od dołu) :


1. Bear Grylls - "Kurz, Pot i Łzy" - pozucja dla mojego Malczika, on się jara oglądając jego programy, choć nie wiem co w nich takiego fajnego. Tym bardziej że raczej niemożliwe jest to że Mój Malczik nagle znienacka wyląduje w dżungli i jakoś będzie sobie musiał w niej radzić. No cóż, jak lubi - to co zrobię. Książkę sama też z chęcią przeczytam. A recencja - może Malczik napisze? zobaczymy;)


2. Charlaine Harris - "Grobowy zmysł" - przyznaję się bez bicia, to będzie moje pierwsze spotkanie z tą autorką - dlatego też wzięłam dwie jej książki. Nie czytałam jej cyklu o Sookie jakiejśtam i nie oglądam "True Blood" choć gra tam przepiękny Aleksander;) Zapewnę tę książkę przeczytam jako pierwszą.


3. Susan Isaacs - " Po Kompromitacji" - wzięłam ją ze względu na to iż pierwszą część " Kompromitację" posiadam we własnej biblioteczce i nawet mi się podobała. Chcę zobaczyć co będzie dalej;)


4. Sue Margolis - "Ładne Kwiatki" - mam na swojej półce "Gucci, Gucci Łapci", i mam sentyment do autorki. Pisze typowo babskie książki - w sam raz na wieczór i na odprężenie. Taka miła babska lekturka. Mam nadzieje że "Ładne kwiatki" też przypadną mi do gustu.


5. Charlaine Harris - "Czyste szaleństwo" - poszłam za ciosem i wzięłam drugą książkę tej autorki. A co, jak się bawić to się bawić;)


Książek nie za dużo, ani nie za mało- bo mam jeszcze swój własny stosik - kupny;)


A wracając do dzisiejszego meczu - wczoraj moja znajoma postanowiła pomalować mi paznokcie na barwy ojczyste. I będąc dziś w sklepie czy w bibliotece każdy mnie zaczepiał i chwalił me piękne paznokcie;) Zaobaczie jak dziś chodziłam;) Oczywiście nie zwracajcie uwagi na to iż każdy paznokieć ma inną długość, moje zawsze rosły dziwnie;) Każdy swoim życiem - przyzwyczaiłam się już;)I przyzwyczaiłam się też do tego że mam takie pulchne paluszki, jak to mówią moi znajomi - jak paróweczki;)  Płacąc w sklepie każdy się prztrzył na moje ręce - aż głupio się czułam- jakbym coś kradła;) A Wy jak? Kibicujecie?





poniedziałek, 11 czerwca 2012

Przepowiednia - Dean Koontz


Nocne burze i deszczysko nie sprzyjały mojemu snu i z pierwszym głośnym grzmotem i pierwszą kroplą od razu się obudziłam. Pomimo swojego wieku, nadal boję się burz i grzmotów – choć uwielbiam deszcz;) Ale burze to nie to samo. Dlatego też, wyjęłam wszystko z kontaktów- by w razie czego piorun mi domu nie „rozdupcył”, a ja zasiadłam przy kominku – tak było tak zimno że musiałam rozpalić, i zaczęłam czytać książkę.

Tym razem padło na powieść Deana Koontza „Przepowiednia”. Książkę kupiłam już dobrych kilka lat temu, ale zawsze znalazłam coś ciekawszego do przeczytania, potem przy przeprowadzce gdzieś się zapodziała w pudłach, dopiero niedawno znów ją znalazłam w piwnicy i przyniosłam do domu;)
Książka ta była dla mnie przyjemnym powitaniem z twórczością Pana Koontza, który z tego co wyczytałam jest autorem wielu thillerów, kryminałów czy horrorów.
Dla mnie było to pierwsze spotkanie, pomimo iż widziałam wiele jego książek – to nie chciałam ich kupować zanim nie zapoznałam się z „Przepowiednią”, bo co jeśli nie spodobałoby mi się pisanie autora? Co jeśli powieści czegoś by brakowało i zraziłabym się do jego twórczości? Dlatego zawsze pasowałam, czekając na chwilę w której przeczytam książkę, którą posiadam. I takim oto sposobem, po bodajże 3 latach książka wpadła w moje ręce i została przeczytana od deski do deski w jedną noc. Wciągnęłam się w jej akcję strasznie, nie mogłam się wręcz doczekac kiedy dobrnę do końca i sowiem się jak dany dzień czy wydarzenie się zakończy. Wiele razy chciałam "oszukać" i zobaczyć na koniec rozdziału, ale byłam dzielna.



Dean Koontz
Może zacznę od sylwetki samego autora – Deana Koontza, wiele osób porównuje do Stephena Kinga – choć osobiście bym tego nie zrobiła. Kootz to jeden z najbardziej lubianych amerykańskich autorów i legitymuje się imponującą liczbą sprzedanych egzemplarzy – ponad 250 milionów – przeczytamy na okładce książki. Ale przejdźmy do fabuły. A ona jest niebanalna. Początkowo poznajemy mężczyznę któremu w chwili narodzin pierwszego syna, w tym samym czasie ale na innym oddziale w tym samym szpitalu umiera ojciec. Przed śmiercią jednak dyktuje on pielęgniarce 5 ważnych dat, pięć strasznych dni, które mają przytrafić się nowo narodzonemu wnukowi. Przed śmiercią mężczyzna dokładnie przepowiada wagę , czas jego narodzin, wagę a nawet fakt ich chłopiec urodzi się z pewną wadą genetyczną. Dwadzieścia lat później rodzina oczekuje na pierwszą z tych strasznych pięciu dat. Z jakimi koszmarami będzie musiała się zmierzyć rodzina Tock'ów?

Autor opisuje wszystko bardzo swobodnie, świetnie rozkłada akcję w czasie, co powoduje że czytelink się nie nudzi ale... tak jest pewne ale. Osoby, które nie gustują w ironii, mogą odczuć ogromną irytację. Niemal wszystkie kluczowe momenty są przerywane przez bohaterów którzy drwią sobie z zaistniałej sytuacji i muszą wtrącić swoje trzy grosze. Początkowo mi to nawet odpowiadało ale potem zaczęło być jednak trochę uciążliwe.
Co natomiast mi się podobało? Podobała mi się narracja.Autor raz jest świadkiem zdarzeń, ale się nie ujawnia w akcji, innym razem jest w akcji i komentuje zdarzenia, po czym zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Taka zróżnicowana narracja rozbudza ciekawość, pozwala na dokładne przeżycie przygód, a zwracanie się autora bezpośrednio do czytelnika powoduje, że mamy wrażenie uczestniczenia w akcji, zamykania się w jej realiach i odrywania się od świata rzeczywistego.
Przesłane tej książki jest bardzo proste – bo przeslaniem jej jest szeroko pojęte znaczenie słowa „rodzina”. Autor pokazuje nam jak rodzina Tock'ów potrafi się zjednoczyć w trudnych dla siebie chwilach i jak ważną rolę w ich życiu odgrywa wzajemne zrozumienie i wsparcie.

Przepowiednia” to bardzo ciekawa pozycja Pana Kootza, po której mogę śmiało stwierdzić iż z chęcią sięgnę po inne dzieła tego Pana. Pozytywnie mnie ta pozycja zaskoczyła, a co najważniejsze czytało mi się ją szybko i z każda kartką moja ciekawość rosła.
Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki – to polecam.


Baza recenzji Syndykatu ZwB

sobota, 9 czerwca 2012

Czas zatrzymuje się dla umarłych - Andrzej Wydrzyński


Przyznam się bez bicia iż nie spotkałam się wcześniej z twórczością Pana Wydrzyńskiego, a książkę kupiłam przypadkowo. Natrafiłam na wyprzedaż w Matrasie, a że dawno nie czytałam książki ze zbrodnią w tle postanowiłam że zakupię. Zakup okazał się jeszcze bardziej atrakcyjny jak okazało się iż cena to 4,90 a do tego książka posiadała płyt z filmem DVD o tytule „ Tylko umarły odpowie” w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego.

Baza recenzji Syndykatu ZwB

Zanim zasiadłam do czytania, porześledziłam na necie co nieco o autorze i co się okazało. Andrzej Wydrzyński szerszemu gronu czytleników znany jest jako Artur Morena lub Mike W. Kerrigan i pod tymi pseudonimami pisał swoje powieści sensacyjne czy wojenne. Pan Wydrzyńskie był kierownikiem literackim Teatru im.Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach i inscenizował słuchowiska radiowe oraz wiele spektakli teatralnych i telewizyjnych. Do jego najbardziej znanych utworów należą „Tylko ta jedna noc”. „Cień śmierci” czy właśne wznowiony przez Klub Srebrnego Klucza „Czas zatrzymuje się dla umarłych”.

Zasiadłam do książki, nie wiedząć czego mogę się spodziewać – bo jak już pisałam, to była moja pierwsza styczność z twórczością Pana Andrzeja, jednak pomimo początkowego niepokoju książka mnie wciągnęła i na samym końu moje obawy okazały się bezpodstawne.

Pracownik zakładów Proton, dziwny kawaler Emil Ząbek, podczas podliczania wypłat dla pracowników, zostaje zamordowany. Prawdopodobnie przez osobę którą zna, gdyż morderca wchodzi do pokoju i zmusza Ząbka do wejścia do kasy pancernej w której go zamyka. Mężczyzna początkowo stara się uwolnić, jednak jak orientuje się iż jest to niemożliwe – scyzoryskiem i ostatkami sił wydrapuje na ścianie trzy pierwsze litery nazwiska. Są to "MAR"...  Osób o tych trzech literach na początku nazwiska jest sporo, więc również każdy jest podejrzany. Czas mija, giną kolejne osoby, a ktoś za wszelką cenę chce odwieść milicję od prowadzenia tej sprawy. Śledztwo prowadzi kapitan Milicji Obywatelskiej Paweł Wójcik. Wójcik – to postać bardzo trudna, postać która ma wiele wspólnego z mordercą – rozumie go, odczuwa z nim więź i na tym bazuje śledząc kolejne tropy zbrodni. W tamtych czasach milicja nie miała tak wspaniale wyposażonych laboratoriów, więc śledztwo prowadzono w całkiem inny sposób. Dlatego też, więź jaką odczuwa Wójcik z mordercą z dnia na dzień przybliża go do rozwiązania sprawy. W świecie współczenym policja prócz wielu badań posiada też profilerów, którzy wczuwają się w sytuację mordercy, próbują wejść w jego umysł co w tamtych czasach bło niespotykane, jednak pozwala Wójcikowi rozwiązać sprawę. Jednak łączy go coś jeszcze z mordercą – jest to nienawiść, którą odczuwają wobec siebie i ona przyciąga ich do siebie. Nienawiść ta jest tak destrukcyjna że niszczy ona zarówno mordercę jak i oficera milicji powodując że dominującym doświadczeniem w ich życiu jest jedynie samotność.
Autor opisuję tę relację niemal poetycko, ujmuje to w słowa które wciągają czytlenika i stawiają go w danej sytuacji. Dialogi jak i opisy przemyśleń oficera dają nam jeszcze większy obraz tego. Wydrzyński pisze pięknym, niespotykanym raczej we współczesnych powieściach kryminalnych językiem. W tle powieści przewija się oczywiście sporo wątków pobocznych. Nowak znajduje miłość, walczy z przełożonymi chcącymi umorzyć sprawę i krok po kroku zbliża się do wyjaśnienia zagadki. Na jaw wychodzi również wątek szpiegowski. Ząbek pracował bowiem w zakładach Proton wytwarzających rewolucyjne jak na tamte czasy technologie, na które chęć ma siatka szpiegowska z imperialistycznego RFN.

Po lekturze tej książki, stwierdziłam iż pozycji tego autora warto szukać w biblioteczkach, bo naprawdę wciągają. Książkę przeczytałam w ciągu 2 dni, a już mam chęć na kolejną pozycję Pana Wydrzyńskiego. Teraz zostaje mi tylko poszukać i zakupić inne tytuły.
Jeśli chodzi o dołączony do książki film – nie zdążyłam go jeszcze obejrzeć, ale w wolnej chwili lub gdy nie będę mogła spać obejrzę go, mam nadzieję że będzie tak samo dobry jak książka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...