piątek, 13 lutego 2015

50 shades of torture - czyli prywatne wyzwanie...




Z racji tego, iż dziś jest ta sławetna premiera filmu " 50 twarzy Greya" wszem i wobec ogłaszam :

PRZYSTĘPUJĘ DO WŁASNEGO WYZWANIA ZWIĄZANEGO Z GREYEM :)

Mianowicie: od dnia dzisiejszego do końca roku, przeczytam raz jeszcze każdą z części tejże trylogii i wyliczę:

- ile razy Ana się czerwieniła i przygryzała wargę


- ile razy jej wewnętrza bogini tańczyła/robiła fikołki

- ile razy padło słowo " O na święty Barnabab"

- ile razy szeleściło opakowanie prezerwatywy

- ile orgazmów miała nasza Ana

Niby, nic trudnego więc pewnie zapytacie się dlaczego taki długi okres czasu. A już odpowiadam. Żeby raz jeszcze przebrnąć prze tę trylogię, muszę się alkoholizować i robić przerwy, bo inaczej mój mózg eksploduje.
Zresztą, trochę wyrozumiałości - książka jest ciężka do ponownego przeczytania :P

A dziś, wybieram się na film.
 Moja przyjaciółka mnie wrobiła.
Dobrze ta żmija wiedziała, że nie chcę tego oglądać.
Okłamała mnie, że idziemy na inny film, dopiero przed chwilą się wygadała. Wybaczcie, idę rozpocząć wino, oraz zakupić jakieś na seans, bo trzeźwa tego nie przeżyję :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...