czwartek, 23 sierpnia 2012

"Smak hiszpańskich pomarańczy" - Kim Lawrence, Kathryn Ross, Chantelle Shaw


Wakacje, wakacjami – jedni gdzieś wyjechali i cieszyli się błogim spokojem i urlopem, inni odpoczywli w domu, niektórym wakacje się już skończyły innym dopiero kończą ale nie mi;)

Jestem w tym roku osobą bezwakacyjną – niestety praca nie pozwoliła mi w tym roku pojechać na urlop – jak wiecie – okres podręcznikowy;) Ale nie przeszkadzało mi to w tym, by nawet w te kilka dni wolnego, które miałam gdzieś wyjechać z Malczikiem odpocząć i przeczytać książkę;)

Tym razem padło na typowo wakacyjną pozycję, którą otrzymałam od Wydawnictwa Mira/Harlequin Smak hiszpańskich pomarańczy.

Jeśli lubisz lekkie, kobiece i niezobowiązujące czytało, które ma dostarczyć Ci mile spędzony czas i uprzyjemnić odpoczynek – to ta książka jest idealna właśnie dla Ciebie.
Smak hiszpańskich pomarańczy to zbiór trzech opowiadań utrzymanych w stylu romantycznym, a scala je miejsce – wszystkie trzy opowiadania mają miejsce w pięknej, malowniczej Hiszpanii.
Trzy Panie - Kim Lawrence, Kathryn Ross oraz Chantelle Shaw, stworzyły opowiadania idealne na wieczór, leżenie plackiem na plaży czy deszczowy dzień pod kocem. Zresztą okładka książki jest tak świetna że od razu przyciąga nas wzrok, a patrząc na nią na myśl przychodzą nam tylko wakacje;)

Pierwsza z trzech historii ma miejsce w Andaluzji, stolicy flamenco:) Główna bohaterka, to kobieta doświadczona przez życie. Straciła dziecko a mąż od niej odszedł. Jednak jej życie jeszcze bardziej komplikuje się gdy na jej drodze staje Santiago – jej dawną przelotną miłość. Czy ich związek ma szanse? Czy pomoże Lily zapomnieć o wcześniejszych drastycznych przeżyciach i znów otworzy się na miłość?
W tym opowiadaniu panuje lekki chaos, czasami ciężko się połapać co kto mówi – ale nie powoduje to, że nie mamy chęci czytać dalej, bo opowiadanie tak nas wciągnie iż nie będziemy mogli się od niego odciągnąć.

Kolejne opowiadanie ma miejsce w Barcelonie. Carrie to odnosząca w branży reklamowej sukcesy kobieta. Opiekuje się swoją bratanicą, którą kocha jak własną córkę i postanawia walczyć o adopcję swojej siostrzenicy, jednak na jej drodze do adopcji stoją dziadkowie maej Molly, którzy twierdzą że kobiea prowadzi niestabilne życie. Carrie wpada więc na pomys uknucia „małej” intrygi, w którą wciąga nieznajomego sobie mężczyznę – mając nadzieję że już go nie spotka. Prawda jednak jest taka, że ten mężczyzna na dłużej zagości w jej życiu i całkiem nieźle się bawi.
Hisoria strasznie mi się spodobała, ta jej intryga i postawa Maksa wobej intrygi;) Po prostu trzeba to przeczytać;)

Trzecie i ostatnie opowiadanie ulokowano w Madrycie i nie obyło się bez księcia. Dosłownie;) Bo Książę Javier otrzymuje spadek po dziadku, jednak żeby został prawowitym właścicielem rodzinnego majątku musi się ożenić, a dopiero po roku trwania małżeństwa majątek prawowicie przejdzie w jego ręce. Czy Javier znajdzie kobietę która zgodzi się na rok pozostać jego żoną, a potem zgdzi się na rozwód? Jednak sprawa się komplikuje kiedy na teren majątku Księcia przybędzie Grace, której ojciec został oskarżony o okradanie banku Javiera. Dziewczyna zrobi wszystko by uratować ojca? Czy to ona będzie wybranką? Jak zakończy się ta „królewska” historia?


Książkę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. Takie historie, nie przytrafią nam się w życiu codziennym, dlatego też kiedy zaczęłam czytać przepadłam jak śliwka w kompot, rozmarzyłam się jak mała dziewczynka. Jeśli od tej książeczki oczekujecie górnolotnej literatury na miarę Zafona czy Schmitta – to od razu mówię – nie jest to lektura dla Was. Jednak jeśli chcecie miło i niezobowiązująco spędzić czas – ta książka jest idealna;) Taki wakacyjny „odmóżdżać” idealny do odprężenia się i rozmarzenia;)

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:


Jeśli któraś z Was jest zainteresowana kupnem tejże książeczki również odsyłam Was na stronę wydawnictwa : http://harlequin.pl/ksiazki/smak-hiszpanskich-pomaranczy

wtorek, 21 sierpnia 2012

Książka wędruje do...


O Panie jak ten czas szybko leci! Nawet nie zauważyłam kiedy, a już jest 20 sierpnia a mój ostatni post był 1 sierpnia. Ajaj;(

Naprawdę okres podręcznikowy daje niezłego kopa w dupsko i roboty jest strasznie dużo. Najgorsze jest to że o dziwo, tydzień przed rozpoczęciem roku ludzie sobie poprzypominali że oni właściwie książek nie mają i trzeba je jak najszybciej zdobyć. No właśnie, pomyślało tak 200 osób i zwaliło się na hura, i kazdy jest najważniejszy. Nie potrafią zrozumieć że na zmianie pracuje Nas dwie osoby z czego jedna musi być na księgarni a druga obsługiwać kasę i kawiarnię ( bo w Naszej księgarni jest też kawiarnia, gdzie można sobie przy smacznej kawce czy shake'u lub nawet soczku usiąść i poczytać książkę) a w wolnej chwili odbiera towar. Nie – ich to nie interesuje że nas jest dwie osoby, że mamy inne obowiązki też bo jego książki najważniejsze. Przepraszam bardzo, ale jakbyś zrobił to w czerwcu lub lipcu to byś nie srał ze strachu w portki teraz że jest możliwość że książek już nie ma. Eh, ludzie.



Ale co ja będę pisać o pracy, jak u mnie się konkurs zakończył. A jako że tak się stało czas podać zwycięzcę tego rozdania, który zostanie nowym właścicielem książeczki Jasona Siegel'a „W żywe oczy”.

Chętnych było 37 osób;) Niektórzy startowali po dodatkowe losy i zwiększali swoje szanse.




Ale zwycięzca może być tylko jeden a jest nim:
tatatatatatatatam:
Drrim


Gratuluję!

Już skrobię maila po dane – a innych zapraszam na kolejny konkurs który zostanie ogłoszony lada dzień:)


A dziś będą jeszcze 2 recenzje;)
Więc do napisania;)

środa, 1 sierpnia 2012

"Sklepik z niespodzianką. Adela" - Katarzyna Michalak



Nadszedł wieczór a wraz z nim obiecana przeze mnie kolejna recenzja;) A co – mam wolne dziś, więc mogę zaszaleć i choć trochę nadrobić zaległości;)
Na wieczorny ogień recenzencki zostawiłam sobie kolejną część powieści Pani Kasi Michalak – tym razem „Sklepik z niespodzianką. Adela


"Sklepik z Niespodzianką to wciąż miejsce spotkań kręgu zaprzyjaźnionych kobiet: uroczej właścicielki Sklepiku – Bogusi, pięknej i humorzastej tap madl– Konstancji, energicznej femme fatale– Adeli, zagubionej pani weterynarz – Lidki, dobrej duszy miasteczka – Stasi. Jednak w małej nadmorskiej miejscowości nastał czas zmian. Niespodziewany i tajemniczy powrót zaginionej Anny, żony Wiktora, wiele komplikuje i odkrywa niezabliźnione rany z przeszłości. Pogodna i jej mieszkańcy zdają się skrywać więcej sekretów, niż Bogusia mogła przypuszczać. Między przyjaciółkami rośnie napięcie, do tego także kapryśny los ich nie oszczędza. Przyjaźń Bogusi, Adeli, Konstancji, Lidki i Stasi zostanie wystawiona na ciężką próbę.  "


Jak wiemy, w pierwszej części pojawiła się uznana za zaginioną żona Wiktora, który notabene wyjechał do Austalii na jakieś ranczo ;) No więc wraca Anka, tak - ta Anka Potocka, a my dowiadujemy się iż Adela, tak naprawdę ma wiele rzeczy na „sumieniu” o których nie powiedziała przyjaciółkom – a Wiktor, Wiktor też przez kilka lat nie był jej obojętnym mężczyzną. Adela dostała nieźle w kość co spowodowało iż stała się osobą jaką poznaliśmy już w pierwszym tomie Sklepiku.
Lidka, jak zwykle ma kłopoty z mężem, ale okazuje się że niezbyt przepada za na szą osiedlową tap madl – Kostancją. Ma to głębsze znaczenie, a dlaczego?
Ciężarna Kostancja natomiast zostaje sama w Pogodnej, gdyż Igor by zapewnić dziecku godne życie wyjechał za granicę malować – malować domy, nie obrazy;)
Stasia – jak zwykle jest pogodną duszyczką tego miasta, która chętnie każdemu pomoże, a Bogusia? Bogusia, nadal prowadzi swój Sklepik z Niespodzianką, który z dnia na dzień staje się sławniejszy, a jego właścicielka zastanawia się skąd wytrzasnąć pieniązki na zakup całej kamienieczki od Pana Jakuba, który wystawił ją na sprzedaż., oraz tęskni za Wiktorem, którego kocha.
Jakie wytłumaczenie na swą dwuletnią – bodajże, bo naprawdę już nie pamiętam, nieobecność ma Anna? Co tak naprawdę się stało? I gdzie była jak jej nie było? Dlaczego Adela nie przepada za Anną? Co tak naprawdę łączyło ją i Wiktora? Jaka jest to historia? I co ją czeka, bo niespodziewanie Adelą wstrząsa okrutna wiadomość.
Jak potoczy się dalszy związek Bogusi i Wiktora? Czy oni mają jakieś szanse? Czy to prawdziwa miłość i czy przetrwa?
I co tak naprawdę przytrafiło się Lidce? Dlaczego Igor, tak strasznie ją broni? Czyżby ich ścieżki znów miały się skrzyżować? I ostatnie najważniejsze pytanie? Co tak naprawdę wydarzyło się w Pogodnej i co będzie z Lidką?

Książkę czyta się naprawdę szybko, opisy Pogodnej sprawiają że odpływamy myslami do tego miejsca, a przepisy – tym razem pielęgnacyjne – są fantastycze! Adela, pozwala nam czytelnikom zastanowić się nad sobą, zastanowić co dla nas jest najważniejsze jak chcemy żyć – tak jak to przedstawiono w przypadku Adeli.

Sklepik z niespodzianką. Adela” przeczytałam z przyjemnością, jeszcze szybciej niż Bogusię, ale Pani Kaisu! Tak się nie postępuje z czytelnikami! W tak ciekawym monencie, nie wolno przerywać fabuły! Przecież my jajko zniesiemy z niecierpliwości zanim wyjdzie kolejna część! Pani Kasiu! Proszę mi tu szybko Lidkę wydać;)

"Sklepik z niespodzianką. Bogusia" - Katarzyna Michalak


Okres podręcznikowy to tak naprawdę męczarnia dla księgarzy – również i dla mnie. Podręczniki przychodzą w dostawie, zamawia się tych brakujących – ludzie sami nie wiedzą czy oni akurat ten podręcznik chcą czy jednak inny i tak na okrągło. Dziś natomiast mam wolne więc zrehabilituję się za tą długą nieobecność i będą aż dwie recenzje – jedna teraz, druga wieczorem;)

Książek przeczytałam dużo, jednak z ręką na sercu nie miałam czasu by zaglądnąć na bloga i je wszystkie zrecenzować, ale teraz będzie poprawa, bo troszkę się rozluźniło;)

Dziś chciałam się skupic na książce Pani Katarzyny Michalak „Sklepik z niespodzianką. Bogusia” .
Książkę przeczytałam w ramach akcji „Daj się zaczarować Kasi Michalak” - w sumie każdy już wziął udział w tej akcji, kazdy już dawno przeczytał jej książeczki – ale ja oczywiście nie chciałam działać na jedno kopyto ze wszystkimi ( bo czasami denerwuje recenzja książki pojawiająca się na co drugim blogu) więc jak boom minął to wzięłam się za książeczki.

„Bogusia otwiera w małej nadmorskiej miejscowości sklepik z różnościami - aniołki, akwarelki, porcelanowe figurki zapełnią półki, a oprócz tego dla przyjaciół i gości na stolikach staną talerzyki z domowymi wypiekami i filiżanki z gorącą czekoladą - oto marzenie Bogusi. Sklepik z Niespodzianką i jego urocza właściciela przyciągają najciekawsze osobistości Pogodnej: piękną i humorzastą tap madl - Konstancję, energiczną femme fatale - Adelę, zagubioną panią weterynarz - Lidkę, dobrą duszę miasteczka - Stasię... Wkrótce tworzy się krąg kobiet, które smakując na pięterku sernik królewski i aromatyczny napój, dzielą się smutkami i radościami życia. Oprócz barwnych losów mieszkańców Pogodnej autorka gwarantuje wzruszenia, emocje, miłość i nienawiść. Poszukiwanie własnej drogi i własnego miejsca w życiu. Problemy zwyczajne i niezwyczajne. Małe radości i smutki. I oczywiście dużo, dużo słodkości.. „

„Uważaj jednak, o czym marzysz, bo marzenia czasem lubią się spełniać.I to niekoniecznie tak, jak byś chciała” - ten cytat utkwił mi w pamięci, jeszcze długo po przeczytaniu tej książki. Ale od początku;)

Książka już od pierwszych stron niemiłosiernie wciąga i z coraz większą ciekawością i niecierpliwością przewracamy kolejne strony i zagłębiamy się w lekturze. Miasteczko Pogodna – od razu skradło moje serce, zawsze marzyłam by mieszkać w takim miasteczku. Bogusia – główna bohaterka, to młoda dziewczyna, która w drodze powrotnej z Holandi, gdzie była w celach zarobkowych – zatrzymuje się w Pogodnej i od razu zakochuje się w tym miasteczku i postanawia wynająć kamieniczkę w której urząda swój Sklepik – Sklepik z niespodzianką, w którym pełno będzie kurzołapek a przyciągać do niego będzie zapach świeżego pysznego ciasta i czekolady.
Bogusia zaprzyjaźnia się z Adelą – miejscową femme fatale – Panią radną, Lidką – tkwiącą w nieszczęśliwym małżeństwie Panią weterynarz i Stasią – starszą emerytowaną Panią psycholog. W trakcie czytania poznajemy też osiedlową piękność – tap madl - Kostancję, która wraca zza granicy ale tak naprawdę nikt nie wie o co jej chodzi, bo jej humory zmienne są jak chorągiewka na wietrze, Igora – miejscowego malarza oraz Wikotra i Bartosza – ojca i syna, z tytułem szlacheckim – a może się mylę, którzy również nie są obojętni Bogusi.

Ksiażkę przeczytałam z wielką przyjemnością, z każdą kartką moja buźka była bardziej uśmiechnięta by nagle, niespodziewanie z oczu popłynęły mi łzy ale zamin się osuszyły znów śmiałam się całą buźką.

Pani Kasia ma lekki i przyjemny styl pisania, który wciągnie każdą z nas niezależnie od wieku, a historie zawarte w jej książkach mogą przytrafić się każdej z nas, co sprawia że książka jest jeszcze bardziej przyjemniejsza i przyziemna.
To na pewno nie jest ostatnie spotkanie z twórczością Pani Kasi, gdyż Adela już została przeczytana i z niecierpliwością czekam na Lidkę.
A Adela?  Adela, doczeka się swojej recenzji wieczorkiem.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...