wtorek, 29 maja 2012

TOP 20: „Serialowe śmierci, które wstrząsneły/zaskoczyły widza najbardziej”


Obiecałam wcześniej, że dodam post filmowo/serialowy. Ostatecznie zdecydowałam się na serialowy, bo mieszanie filmów i serialu nie za bardzo by tu pasowało.
Od kilku dni, chodził za mną ten post, listę układałam starannie i długo. Zapewne znajdą się i tacy którym się nie spodoba, ale cóż. Każdy ma inne zdanie.

Serialowe śmierci, które wstrząsneły/zaskoczyły widza najbardziej” - początkowo, miała to być lista 10 miejsc, jednak im dłużej się zastanawiałam, tym więcej takim fragmentów mi się przypomniało i coraz to kolejny przypomniał mi jak bardzo zszokowana, czy zapłakana byłam oglądając je.
Od razu zaznaczam, niektóre z tych „śmierci” mogą mieć według Was strasznie niskie miejsce – ale to tylko dlatego, iż spodziewałam się ich bądź byłam pewna o uśmierceniu danego bohatera – bo albo gdzieś jakiś spoiler wyczytałam albo jakiś wywiad aktora który oznajmniał iż odchodzi z serialu czy jak w niektórym przypadkach, promo kolejnego odcinka zdradziło się samo w sobie. I te sceny, nie mają niskiego miejsca bo były mało wstrząsające czy mniej na nich płakałam – po prostu spodziewałam się ich, nie zaskoczyły mnie, jak inne których się nie spodziewałam. Bo przyznam się że zazwyczaj odcinam się od jakichkolwiek spoilerów, informacji – wolę nic nie wiedzieć, wtedy element zaskoczenia jest jeszcze ciekawszy, i nie mamy jakiś już wyobrażeń co może się zdarzyć.
Powody uśmiercenia bohatera są różne – czasami scenarzyści robią to, że względu na dramaturgię, ale też powodem uśmiercenia bohaterów są kłopoty z dogadaniem się co do wynagrodzenia, zachowaniem aktora na planie lub też wygasającym kontraktem którego aktor nie chce już przedłużać pomimo stawek jakie są mu proponowane. Czasami powody są całkiem inne – aktorzy sami wycofują się z podpisanych kontraktów, nie chcą więcej grać z powodów osobistych czy też z powodu otrzymania lepszej propozycji.
Zaznaczam- post będzie długi i gratuluję tym którzy poświęcą swój czas i doczytają go do końca. Więc jeśli przetrwasz te wypociny – dziękuję;)

Więc czas zacząć:

20. Hanka Mostowiak ( Małgorzata Kożuchowska) z M jak Miłość.

Polskich seriali nie oglądam, jak pisałam o tym nie raz, ale kto nie słyszał o „M jak miłość”? To chyba jedyny polski serial, ktróry pomimo wielu lat na antenie nadal cieszy się sporą popularnością. Nie oglądam, ale wiedziałam że hanka umrze – więc zaskoczeniem to dla mnie nie było. Bardziej zaintrygował mnie sposób w jaki umarła – a mianowicie kartony. Owszem, w jej śmierci chodziło raczej o pęknięcie tętniaka, mimo wszystko całą tę tragedię przysłoniła historia kartonowa.

19. Shane Walsh (Jon Bernthal) z The Walking Dead.

Śmierć tego bohatera, była raczej nieunikniona. Kto czytał komiksy spodziewał się jej, a wręcz nie mógł się jej doczekać. Kwestią było tu, kiedy ona nastąpi i w jakich okolicznościach, czy tak jak w komiksie? I tak długo wytrzymał w serialu. No cóż, jak się wie czego można oczekiwać w serialu to tak się właśnie dzieje;) Śmierć Walsha była ogromnym zaskoczeniem dla fanów, choć przede wszystkim tych, którzy nie śledzili informacji na temat produkcji. Już wcześniej pojawiały się bowiem nie tylko wiadomości, że ''jakaś postać'' zniknie, ale wypłynęło nawet przez przypadek jej nazwisko. Można za to winić specjalistów od marketingu. Wśród informacji na temat materiałów dodatkowych, które znajdą się w wydaniu DVD, już kilka tygodni przez finałem wymienili także wideo, w którym aktor Jon Bernthal opowiada o ostatnim odcinku ze swoim udziałem.

18. Mark Green (Anthony Edwards) z „Ostrego Dyżuru”
Śmierci tego bohatera również każdy się spodziewał, już w monencie jak Green postanowił nie podejmować żadnych działań w związku z nawrotem guza. Mimo wszystko chwila jego śmierci była bardzo wzruszająca. Aktor wiele wniósł do serialu, wiele przeszedł jednak postanowił odejść – tak więc furtka dotycząca jego guza stała przed scenarzystami otworem. Postanowili pożegnać się z Greenem bardzo delikatnie- o ile śmierć może być delikatna – w każdym razie nie zamordowali go, a umarł on z powdou swojej choroby. Na Hawajach, przy swojej córce przy pięknej muzyce. Łza w oku aż do dziś się kręci.

17.Michael Scofield ( Wentworth Miller) z Prison Break
I tu, po raz kolejny – wiedzieliśmy iż tak historia bohatera się skończy – że umrze, ale nie spodziewaliśmy się jedynie że zrobi to z dala od bliskich sobie ludzi. Bo Michael przy próbie odbicia swojej dziewczyny a zarazem matki dziecka, ginie tragicznie. Chwila kiedy bliscy po 4 latach spotykają się na grobie Michaela czy oglądają jego nagranie – łzy leciały mi jak wodospad.

16. Mike Delfino (James Denton) z Gotowych na wszystko.
Śmierć Mike'a, również nie była dla nikogo zaskoczeniem. Spoilery krążyły po sieci jak bumerang. Oczywiście nie było jasno napisane iż będzie to Mike, ale któż inny miałby to być? Mike od początku serialu był mężczyzną kłopotliwym, jakimś pechowcem do którego nieszczęścia się kleiły. Potem wyrósł nam na maczo ulicy. Obrańca każdego i wszystkiego. Nic więc dziwnego, że po tym gdy obronił Renee, w akcie zemsty dostał kulkę w pierś. Szkoda, bo lubiłam jego postać i pomimo iż jego serialowa żona strasznie mnie drażniła, to jej krzyk i płacz rozdzierał mi serce. Płakałam jak głupia razem z nią.

15. Eddard Stark ( Sean Bean) z Gry o Tron.
Jak zostało gdzieś powiedziane „ Sean Bean to chodzący spoiler” . Aktor w każdym filmie zostaje zabity, więc jeśli zobaczycie gdzies jego nazwisko – bądźcie pewni – jego bohater na 100% zginie. I jak tu nie przyznać racji zdaniu „ ten człowiek to chodzący spoiler, każdego filmu w którym gra”? Dla osób, któe nie wierzą polecam filmik na YT o ten. Choć dla osób, które nie czytały sagi Pieśni Lodu i Ognia – jego śmierć mogłabyć zaskoczeniem. Jednak sam autor ksiażki, pisząc tę ksiązkę, wiedział iż Ned zostanie zabity.Bez wątpienia ścięcie tego bohatera, kreowanego na główną postać „Gry o Tron”, to był szok. Miliony widzów nie mogło uwierzyć, że zginął ten, który był ''twarzą'' serialu... Ned Stark ginie, bo udaje mu się odkryć prawdę o tym, kto jest ojcem młodego króla (a nie jest nim poprzedni władca). I - co dziwiło, złościło, a nawet śmieszyło niektórych - podzielił się tą informacją z królową...

14. Alexandara „Lexie” Grey ( Chyler Leigh) w Chirurgach.
Kolejna śmierć, o której wiedzieliśmy, bo sama scenarzystka zagwarantowała nam, iż w finale 8 sezonu pożeganmy się z jedną z głównych postaci. Po bużliwych spekulacjach, kim będzie ta osoba, fani obejrzeli odcinek i zamarli bo okazało się iż tą postacią jest Lexie Grey, młodsza przyrodnia siostra Meredith. Lexie ginie w kataftrofie lotniczej, przygnieciona przez ogon samolotu, bodajże ma rozległe urazy wielonarządowe, krwotok i niewiadomo czy przypadkiem nie została przecięta na pół od pasa w dół. W każdym razie – szansze na jej uratowanie były nikłe. Spodziewałam się iż może to być ona, samo promo pokazywało nam w jak ciężkim stanie jest ta bohaterka, chyba najbardziej z nich wszystkich ucierpiała, ale jedyne czego się nie spodziewałam to jej śmierci w 15 minucie serialu. Wizja jej śmierci, skłania Marka do wyznania jej miłości, którą ona też go dażyła – niestety pomimo wielu zapewnień Marka że są sobie przeznaczeni – nie zobaczymy tego. Lexie umarła a mi łzy z oczów leciały strumieniami. Aktorka, sama zdecydowała się na odejście z serialu i prosiła o uśmiercenie jej bohaterki – cóż trzeba to uszanować.

13. Caitlin Todd ( Shasa Alexander) w NCIS
Jeśli jesteś fanem NCIS to wiedziałeś że w 2 sezonie ktoś zginie. Jednak śmierci tejże bohaterki raczej nikt się nie spodziewał. Agentka Todd osłania Gibbba przed atakiem terrorystycznym, okazuje się że ma na sobie kamizelkę kuloodporną, wstając widzowie odetchnęli z ulgą. Gibbs ją chwali, Kate w żartach mówi że „ myślała, że umrze zanim doczeka się komplementu z jego ust” w tym momencie dostaję kulką w głowę. Jednym strzałem, Agentka Todd ginie, zabita przez znienawidzonego zamachowca Ariego. Powiem, szczerze że jeszcze długo nie mogłam się po tej scenie otrząsnąć. Nie płakałam, bo nie była ona wzruszająca, była ona szybka i zanim się zorientowaliśmy Todd już nie żyła.

12. Charlie Pace ( Dominic Monaghan) z Lost
To że w tym serialu giną ludzie, to nic nadzwyczajnego, w końcu przeżyli katastrofę lotniczą i żyją w dżungli. Ale chyba nikt niespodziewał się iż uśmiercona zostanie osoba lubiana przez widzów. Charlie poświęca swoje życie i tonie – ratując innych rozbitków. Oczywiście twórcy zadbali o przepiękny i wzruszający motyw muzyczny w tle. Opłakałam się jak głupia, jakby tego było mało że umarł jeden z moich ulubionych bohaterów który w dżungli zmaga się sam z sobą, to dorzucili mi jeszcze taką muzyczkę która sama w sobie wyciska łzy. Eh...

11. Eddie Britt ( Nicollette Sheridan) w Gotowych na wszystko
Tu przyznaję się bez bicia – nie spodziewałam się takiej śmierci. Jedni ją kochali inni nienawidzili – Eddie w Gotowych na wszystko była wredną suczą, i chyba za to większość osób ją kochało. Ale została uśmiercona w bardzo spektakularny sposób, można by rzecz – że kobieta prawie nie do zdarcia. Po próbie samobójczej – która się nie udała, jej nowy mąż próbował ją udusić – udało jej się uciec i przeżyć, po zderzeniu z słupem przeżyła to w końcu jak zmarła? A no tak – po porażeniu prądem, zaraz po tym jak wysiadła z samochodu. Eh, a już myślałam że to postać rodem z „złego diabli nie biorą”. Odejście tej aktorki było zaskoczeniem dla fanów jak i dla niej samej. Ponoć została zwolniona z powodu cięć budżetowych, jednak aktorka była innego zdania. Nicollette pozwała scenarzyste i stację do sądu za złe traktowania na planie i bezzasadne zwolnienie.

10.  Rita Bennet/Morgan ( Julie Benz) w Dexterze
Przez wielu uważana za nudną i mdłą postać. Nie była ulubienicą milionów - jednak jej śmierć zaskoczyła chyba każdego – i jej fanów i jej antyfanów. W ostatnim odcinku czwartej serii Dexter wraca do domu po tym, jak rozprawił się ze swoim wrogiem i słyszy płacz syna. Niby nic niepokojącego, w końcu to mały chłopiec, ale jednak i bohater, i widz czują, że coś jest nie tak. Nagle widzimy małego Harrisona jak - niczym Dexter przed laty),siedzi w kałuży krwi. Okazuje się, że w wannie leży martwa Rita...
Tak, szok to chyba najlepsze słowo opisujące uczucia moje i innych widzów po obejrzeniu tej sceny. To był jeden z zaskakujących monentów serialu, który jeszcze długo był komentowany przez fanów na forach.

9. Lawrence Kutner ( Kal Penn) w Dr. House

Samobójstwo Kutnera wstrząsneło szpitalem Princeton-Plainsboro, w sposób jaki nigdy nie doświadczył. Nic nie zapowiadało rychłej śmierci Kutnera, zdolnego lekarza, który ma w życiu wszystko, kochających adpocyjnych rodziców, dobra pracę. Gdy się w niej nie zjawia, pracownicy przychodzą do jego domu, to co tam zastają powoduje u nich szok. Okazuje się że Kutner popełnił samobójstwo. Nie wiadomo czego, nie wiadomo kiedy – po prostu nie żyje. Po szokującym odejściu Kutner pozostał w naszej pamięci, jednak nigdy nie wyjawniono powodu jego samobójstwa – a co za tym idzie odejścia z serialu.

8. Marissa Cooper ( Mischa Barton) w Życiu na fali
Od początku sprawiała problemy i nie stroniła od używek, więc kilka razy mogła być bliska śmierci, ale jako jedna z głównych bohaterek wydawała się być bezpieczna. Tymczasem w finale trzeciej serii umarła. Była jedną z czterech najważniejszych postaci serialu. Piękna, bogata i... z problemami. Przeżyła wiele zawirowań, a w końcu postanowiła spędzić rok z ojcem, w Grecji. Fani spodziewali się pewnie, że wróci po kilkuodcinkowej nieobecności... zamiast tego doczekali się śmierci. Marissa tuż po skończeniu szkoły -w finale trzeciej serii),wyrusza na lotnisko. Ginie w wyniku wypadku samochodowego spowodowanego przez jej pijanego byłego chłopaka. Umiera w ramionach swojego ukochanego Ryana. Pożegnanie z główną bohaterką miało rozgżać fanów, zamiast tego stało się przyczyną klęski serialu. Bez Marissy serial przetrwał tylko kolejnych 16 odcinków.

7. Robert Romano ( Paul McCrane) w Ostrym Dyżurze
Romano to jedna z najbardziej z nienawidonych postaci w „Ostrym Dyżurze”, choć pewnie znajdzie się kilku jego zwolenników. Dla mnie to kolejny aktor typu „złego diabli nie biorą”. Postać złośliwa i niemiła, ale dzięki temu było wiele zabawnych historii. Aktor nie odszedł w jednym odcinku – Romano miał jakiegoś pecha jeśli chodzi o helikopter. W 9 sezonie śmigło helikoptera ucięło mu rękę tuz nad łokciem – ale przeżył by w 10 sezonie zginąć w wyniku przygniecenia przez helikopter który uległ awarii i spadł.

6. Omar Little ( Michael K. Williams) w Prawo ulicy
Ta śmierć to chyba jedna wielka niespodzianka i szok. W tym serialu było mnóstwo krwi i śmierci, ale ta sprawia że jej przypadkowość jest przerażająca. Przez 5 sezonów Omar był królem na głównych ulicach Baltimore, praktycznie był niezwyciężony. Ale biorąc pod uwagę fakt, jaką drogę kariery sobie obrał - jego upadek był tylko kwestią czasu, ale nadal byłby zaskakujący, gdyby nie fakt, przez kogo został on zamordowany. Nie przez policjanta, nie przez gangstera ale przez młodziaka Kenrada, który strzelił mu kulkę w tył głowy.

5. Dell Parker ( Chris Lowell) w Prywatnej Praktyce
Kolejna śmierć, której nikt z fanów „Prywatnej Praktyki” się nie spodziewał. Po wypadku w jakim uczestniczy Dell wraz z May'ą – córką jednej z głównych bohaterek – to Maya, jest w ciążkim stanie. Grozi jej paraliż. Dell, trzyma się całkiem nieźle. Z powodu zamieszania z May'ą nikt zbytnio nie zwraca uwagi na Della, który w poczekalni nagle traci przytomność. Nikt nawet tego nie zauważa, bo wygląda jakby zasnął. Prawda jest jednak inna. Okazuje się iż Dell miał wylew krwi do mózgu, który się rozprzestrzenił gdyż nie został wykryty. Pomimo starań najlepszej neurochirurg, nie udaje się uratować Della, który na stole operacyjnym umiera. Osieroca on swoją córkę, a wszyscy w poczekalni spuszczają głowy, płaczą i są w szoku. To jedna z tych śmierci – której w życiu bym się nie spodziewała, nic jej nie zapowiadało. Postac lubiana, mająca wielu zwolenników nagle umiera. Do dziś nie wiadomo co skłoniło Shondę do uśmiercenia tej postaci.

4. Nate Fisher ( Peter Karuse) w Sześć stóp pod ziemią
Nate znalazł się w tym zestawieniu nie tylko dlatego, że to jedna z najważniejszych postaci serialu „Sześć stóp pod ziemią”. Jego przypadek jest przykładem śmierci zarazem bardzo zaskakującej, jak i wpływającej w bardzo dużym znaczeniu na innych bohaterów. I pewnie po trosze dlatego, że w takim rankingu nie mogło zabraknąć produkcji, która opowiada o rodzinie prowadzącej dom pogrzebowy... Bohater grany przez Petera Krause w pewnym momencie trafia do szpitala, jest w śpiączce. Kiedy się budzi, lekarze - oraz widzowie, są przekonani, że przed nim prosta droga do wyzdrowienia. W trakcie, gdy jego brat przysypia na chwilę, Nate niespodziewanie umiera.

3. Lucy Knight ( Kellie Martin) w Ostrym Dyżurze
Lucy była jedną z bardziej lubianych postaci „Ostrego Dyżuru” Jej śmierć była ogromnym zaskoczeniem nie tylko z tego powodu. Sama konstrukcja tej sceny była niesamowita. Bo widzowie zobaczyli pierw jak pacjent cierpiący na schizofrenię dźga nożem doktora Johna Cartera i to o jego życie się boi. Dopiero po chwili oczyma leżącego na ziemi rannego bohatera zauważają Lucy... Nikt się jej tam nie spodziewał, a okazuje się że ona też została zadźgana. Jej widok był dla mnie takim szokiem, że jeszcze dobrych kilka dni nie mogłam się z niego otrząsnąć. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Tym bardziej że na tym scena się zakończyła, a dopiero w kolejnym odcinku czekaliśmy na to kiedy ich znajdą i czy uratują . Cartera zdołają uratować, Lucy niestety nie. Aktorka chciała uśmiercenia swojej postaci, by mogła zniknąć z serialu i dokończyc studia, które kilkakrotnie przerywała dla roli w tym serialu.


2.Henry Burton ( Scott Foley) w Chirurgach

To jest śmierć, która spowodowała że długo płakałam. Nie spodziewałam się jej, tym bardziej że postać była lubiana przez widzów, ale także wpasował się do reszty ekipy. Postać która, wniosła wiele fajnych scen w 7 i 8 sezonie. Uszczęśliwiła Teddy, która zaczynała być nieznośna. A tu nagle wielka niespodzianka – Henry umiera. Owszem, kazdy z nas wiedział iż, bohater jest chory – ma wiele guzów, choruje na cukrzyce – jednak nikt nie spodziewał się że uśmiercą go zaraz po tym jak okazało się że jest szczęśliwy. Śmierć Henr'ego wstrząsnęła mną, a muzyka w tle spowodowała że cierpiałam jeszcze bardziej. To wydarzenie, którego się nikt nie spodziewał, nie zapowiadało się na nie było dla mnie naprawdę wielkim szokiem. Tego się bym w życiu nie spodziewała – nigdy. Stąd też takie wysokie miejsce.



1.George O'Malley ( T.R. Knight) w Chirurgach
Chyba najbardziej szokująca śmierć w historii telewizji - i to mimo plotek, że aktor chce zrezygnować z gry w serialu. Jednak gdy okazało się, że nieznana i ciężko ranna ofiara wypadku to George, wstrząśnięci byli nie tylko bohaterowie. Chyba nie ma wielbiciela serialu, który nie zamarł, gdy Meredith odczytała informację przekazywaną jej przez pacjenta o nieustalonej tożsamości. Wszyscy spodziewali się, że George O'Malley po zaciągnięciu się do wojska wyruszy do Iraku, a tymczasem do szpitala trafia mężczyzna, który ratując przed przejechaniem przez autobus młodą kobietę, sam dostaje się pod koła. Przez kilkadziesiąt minut widz obserwuje, jak lekarze walczą o życie pacjenta, a dopiero od koniec odcinka Meredith orientuje się, że to jej przyjaciel. Do dziś mam ciarki, gdy oglądam ten fragment. Finał 5 sezonu spowodował u mnie ogromny szok, dość długo nie mogłam dojść do siebie po tym jak okazało się że owym mężczyzną jest George. Po prostunie dochodziło to do mnie, mówiłam sobie „ nie to pewnie jakaś pomyłka”. Dopiero ostatnie sekundy uświadomiły mi że to prawda. Bo w finale nie tylko George walczy o życie, walczy o nie też Izzie – i to właśnie w jej wizji widzimy ją wsiadającą do windy w sukni balowej z 2 sezonu i gdy otwierają się drzwi widzimy Georga w mundurze. Wtedy uwierzyłam iż osobą z wypadku jest on. Niestety tylko jedno z nich przeżyło i nie był to George.


Czy sa jakieś seriale i smierci,które pokrywają się Wam z moimi typami?
W sumie w "Lostach" było więcej takich wzruszających śmierci, ale jakoś postawiłam na Charliego ;)

Moje łupy;)


Witam, witam i o zdrowie pytam;)
Już na wstępie chciałabym przypomnieć że można się jeszcze zgłosić do rozdawajki książkowej która kończy się 31.05. Do wygrania jest jedna z dwóch książek – która? Wybór należy do Ciebie. Więcej o konkursie TU.

Dziś będzie krótko, bo wieczorem o ile czas pozwoli napiszę większy post filmowo/serialowy;)

Wczoraj przez przypadek znalazłam się w second-handzie i o dziwo znalazłam dla siebie 2 świetne rzeczy, a mianowicie buciki i torebkę. Obydwie rzeczy nowe – z metkami.
Na taką kopertówkę polowałam już dość długo, chodziło mi i o kolor i wielkość – szukałam po innych portalach ale troszkę ceny były za duże, a tu trafiła mi się nówka sztuka za 6 zł, od razu wylądowała w moim koszyku;)

Kolejną rzeczą jaką znalazłam są buciki. Jak pisałam już wcześniej – jestem butoholiczką. Ale jeśli chodzi o płaskie – nie mam ich zbyt wielu, a ze względu na nogę, która jeszcze nie jest w pełni sprawna – jestem zmuszona by chodzić w płaskim obuwiu. Więc jak zobaczyłam te baletki, stwierdziłam że miłoby było jakby wylądowały w moim koszyku i na moich nogach;) Buciki również były nowiuśkie, z meteczkami a zapłaciłam za nie całe 7 zł;)

Zadowolona wyszłam z ciuchlandu i już kroczyłam dzielnie do domu, ale coś mnie podkusiło i postanowiłam wejść do takiego małego sklepiku z książkami i filmami – jakież było moje zdziwienie gdy tam znalazłam pełny 1 sezon serialu „Szminka w wielkim mieście”, nowy, zafoliowany za 8 zł. Oczywiście, od razu pobiegłam do kasy i tym sposobem powiększyłam swoją kolekcję seriali na DVD o serial autorki serialu „Seksu w wielkim mieście”. Szminka, może nie była jakimś wielkim, genialnym serialem, ale oglądałam go od początku do końca głównie z przyzwyczajenia i dla Kim Raver, ale moge go zaliczyć do serialu rodem guilty pleasure. Tak więc, z checią zakupiłam owo DVD, by przy wieczornej nudzie włączyć go sobie i się zrelaksować;)
A teraz mea culpa – muszę się zbierać bo troszkę rzeczy dziś mam zaplanowanych;)
Miłego dnia;)

P.S
Nigdy nie znaczyłam zdjęć, ale niestety jestem zmuszona, bo już zostały podkradzione, więc od dziś zdjęcia moje będą znaczone.

poniedziałek, 28 maja 2012

Wulkaniczny peeling + Zmiękczająca maska-serum do stóp.


Z okazji Dnia Matki, prócz życzeń, bukietu kwiatów z cukierków i prezentu zabrałam moją najukochańszą Mamusię na szalony shopping oraz do kina;) Bo Mamunia tak jak ja uwielbia dobry film. Oczywiście wieczorem przedłużyłyśmy sobie babski wieczór i zasiadłyśmy przed telewizornią i włączyłyśmy sobie stary, ale jakże ulubiony przez nas film o Bourn'ie, i postanowiłyśmy zrobić sobie małą rozpustę w postaci pedicure.

W Rossmanie zakupiłyśmy saszetki Dax Cosmetic: Perfecta Spa, Pedicure pielęgnacyjny: Wulkaniczny peeling + Zmiękczająca maska-serum do stóp .
Saszetki niedrogie, bo za jedną zapłaciłyśmy 2,12 zł. Za tę cenę zakupiłyśmy 6 ml peelingu i 6 ml serum do stóp. Niestety zarówno i ja i mama nie jesteśmy zbytnio zachwycone tym produktem. Na innych forach i blogach też opinie są podzielone, ale za 2 zł warto samemu się przekonać i wyrobić swoje zdanie.
Może zacznijmy od tego jak produkt opisuje producent:
Peeling na bazie pumeksu ze skały wulkanicznej, olejku bawełnianego, ciekłej parafiny i alantoiny. Perfekcyjnie złuszcza zrogowaciały naskórek, pozostawiając skórę gładką i miłą w dotyku. Wspomaga krążenie, przez co rozgrzewa zziębnięte stopy. Zmiękczająca maska-serum na zrogowaciały naskórek stóp na bazie roślinno-witaminowego kompleksu zmiękczającego, arniki górskiej, ciekłej parafiny i alantoiny. Doskonale zmiękcza zrogowacenia, przyspiesza naprawę pęknięć naskórka, nawilża i rozgrzewa stopy.”

Brzmi interesująco, w połączeniu z atrakcyjną ceną – każdy się skusi. A teraz powiem co ja myślę na ten temat.
Zaraz po rozerwaniu peelingu, co mnie uderzyło – to wspaniały zapach, jest naprawdę obłędny. Nie wiem co to jest, coś jak guma balonowa, coś jak szarlotka z cynamonem, coś jak wiśnia z jaśminem – nie wiem, ciężko mi to opisać, w każdym razem zapach jest niesamowity i przypomniało mi się moje dzieciństwo. Ale – produktu jest o wiele za mało na 2 stopy. Ale jakoś dałam radę.
Peeling – to chyba jakś kpina, drobinki wcale nie były ostre a po tych 5 minutach wmasywania po prostu zniknęły – nie wiem, rozpadły się, roztopiły – nie mam bladego pojęcia. W każdym razie, niezbyt dobrze ściera ten naskórek. Choć po spłukaniu, i zmyciu peelingu mamy dopiero uczucie nasowania, które zapewne spowodowała woda. Ale szybko ono znika.
Postępując dalej wedle wskazówek – stopki oszuszyłam, i wtarłam w nie serum – które również ma obłędny zapach – w sumie nic dziwnego, serum też z tej saszetki pochodzi. I tu również sądzę że produktu na 2 stopy jest za mało. Po wtarciu w stópki serum, zasiadłam wygodnie i odczekałam swoje 15 minut po którym serum miało się wchłonąć a jego nadmiar wmasować. I tu kolejny zawód – pomimo że trzymałam je ok 25 minut serum się nie wchłonęło, moje nogi byłu po prostu tłuste a wszelkie próby wmasowania sprostały na niczym. Wnasowałam nawet cały ten „nadmiar” w ręce, nogi, uda, dopiero po ok 40 minutach całkowicie się wchłonęło.
Producent coś wspomniał o rozgrzewaniu stóp – pardon? Chyba pomyliły mu się produkty, nic mnie nie rozgrzewało ani nie chłodziło, byłam po prostu tłusta.
Kilka godzin po tym spa, moje stopy okropnie napuchły że nie mogłam ich zgiąć ani ruszyć palcami. Dopiero po namoczeniu stópek w wodzie z mydłem, odzyskały swój normalny wygląd i sprawność. I muszę powiedzieć, że nigdy nogi mi bez powodu nie puchły, więc przyczyna na 100% leżała w tym preparacie.

Podsumowywując:
  • cena jest bardzo przystępna, jednak produktu moim zdaniem jest za mało, ale może to ja mam za duże giczołki;)
  • obłędny zapach, który spodoba się każdej z Was.
  • Peeling, jest ciut wodnisty, nie ściera zbyt dobrze, poza tym jest go za mało i owe drobinki mają tendencję do znikania lub rozpuszczania się.
  • Serum – zbyt tłuste, nie wchłania się, być może że po nim dostaniesz jakieś reakcji alergicznej tak jak ja.
  • Opakowanie dość trudno się otwiera, niby ma ten ogryzek, który powinien otworzyć resztę, ale szybko się zacina i podciąga otwierania ku górze, resztę trzeba dociąć nożyczkami.

Tak, jak napisałam – każda z Was powinna wybróbować, bo ile osób tyle opinii. Jedne się wypowiadają o nim pozytywnie inne negatywnie, a cena 2 zł to nie majątek więc każda z nas może wyrobić sobie o nim własne zdanie.
Osobiście nawet bym i powiedziała że jest całkiem przyjemny, bo owszem pomimo zapachu, „gówno” robi, ale te spuchnięte nogi po użyciu nie pozwalają mi na to.
Ale zapach – jak najbardziej tak;)

czwartek, 24 maja 2012

Wieczorny odstresywacz;)



Siedzę i poprawiam swoją pracę – bo w końcu muszę ustalić termin obrony, ale jak zwykle czegoś zawsze brakuje. Uwielbiam swojego promotora, ale czasami mógłby odpuścić;)

Dlatego też, na dziś już odpuszczam – biorę gorące kakao, czekoladę, Pentelkę – mojego kociaka, pod pachę, i odpalam Grey's Anatomy na DVD;) 
Skoro Malczik pojechał z Malcziczkiem małym do rodziców, zostałam sama – to zrobię sobie wieczór przyjemności;)


Muszę się odstresować;)
I co z tego że prawie wszystkie odcinki znam na pamięć? Kiedy kocham ten serial;) Pamiętam jak złościłam się kiedy miał zająć miejsce mojego ukochanego "Ostrego Dyżuru" na którym się prawie wychowałam, no dobra może nie wychowałam - ale odkąd pamietam go oglądałam. Ale "Chirurdzy" z wielkim hukiem weszli na ekran i godnie zastępują lekarzy z Ostrego;) Od pierwszego odcinka przekonali mnie do siebie, i jak obejrzałam pierwszy odcinek, od razu skradli moje serce i jestem ich wierną fanką;)
Nie przepadam zbytnio za serialami polskimi - nie oszukujmy się, są zwykle na jedno kopyto, z amerykańskich też nie oglądam każdego, ale jak już jakiś zacznę i naprawdę zasługuje na uwagę - przyznaję się - zostaję mu wierna. Nie chodzi mi tu o "Plotkarę" - ta niestety straciła moje serce po 2 sezonie, gdyż od tamtej pory stacza się po równi pochyłej i jego emisja powinna zakończyć się na 4 sezonie;) Ale cóż, jak widać pomimo nud nadal cieszy się popularnością.


Na zdjęciu – moja mini kolekcja seriali- akurat tu 6 sezonów GA – siódmy już w drodze a 8 nie ma jeszcze i 5 sezonów „Zabójczych umysłów”;)
Mam jeszcze kilka innych seriali, bo mam tak że jak już w jakimś srialu się zakocham to muszę mieć sezony na DVD;)
Tak więc, na dziś dobranoc – ja idę oglądać;)

Kilka zapowiedzi wydawniczych;)


Wczoraj sobie przeglądałam kilka zapowiedzi w różnych wydawnictwach;) Nie powiem, kilka propozycji przypadło mi do gustu i z pewnością je zakupię;) Mój stosik przedstawiony wcześniej powoli się kurczy, a mi brakuje nowych książek – więc z chęcią zajrzałam do zapowiedzi a z jeszcze większą przyjemnością je zakupię;)
Przedstawię Wam kilka propozycji, które sobie upatrzyłam - na razie z dwóch wydawnictw;)

Wydawnictwo ZNAK:

David Ebershoff - Dziewczyna z portretu”


Zaczęło się od pytania, zwykłej prośby o przysługę skierowaną do męża: czy mógłby wsunąć pończochy, założyć parę damskich butów i pozować jej przez chwilę, aby mogła skończyć portret? Oczywiście, odpowiedział. Cokolwiek zechcesz. W tym momencie przebudziła się w nim Lili.

Dziewczyna z portretu to liryczna, subtelna, wręcz intymna historia duńskiej malarki Grety Wegener, która pomogła swemu mężowi Einarowi Wegenerowi zrealizować jego najgłębsze pragnienie - przeprowadzić pierwszą na świecie operację zmiany płci. Powieść opowiada o niezwykłej miłości, której siła przerasta wyobrażalne granice kochania i wydaje się niemożliwa - gdyby nie to, że zdarzyła się naprawdę.

Książka bodajże ma nawet adaptację filmową z oscarową Nicole Kidman – nie wiedziałam, więc tym bardziej z chęcią przeczytam jak i obejrzę;)

W sprzedaży od 11.06.2012 .



Joanna Szczęsna, Anna Bikont - „ Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymbroskiej”

Pierwsza pełna biografia Wisławy Szymborskiej

Wisława Szymborska nie była zachwycona, kiedy dowiedziała się, że Anna Bikont i Joanna Szczęsna piszą o niej książkę. Unikała opowieści o swoim życiu prywatnym, uważając zwierzenia osobiste za coś niestosownego. Autorkom udało się jednak namówić ją na spotkanie, które przerodziło się w niezwykle osobistą podróż, odkrywającą nawet przed
nią samą wiele zaskakujących faktów i historii rodzinnych. W cyklu rozmów Poetka
w niepowtarzalny i zabawny sposób komentowała etapy swego życia i meandry twórczości.
Jej opowieść uzupełniają tutaj wspomnienia przyjaciół oraz subtelne interpretacje wierszy
i felietonów Szymborskiej.

Pamiątkowe rupiecie są pierwszą pełną biografią Noblistki, gruntownie uzupełnioną w stosunku do wydania, które ukazało się po Nagrodzie Nobla. Autorki dopisały historię burzliwych i bujnych ostatnich piętnastu lat życia Poetki. Dotarły do wielu nieznanych dotąd szczegółów z jej życia, wzbogaciły niepublikowanymi nigdzie fotografiami. Portret niezwykłej bohaterki tej opowieści nabrał powagi i głębi, nie tracąc przy tym swej lekkości.

Śmierć Poetki zamknęła jakiś rozdział w historii polskiej literatury. Czytając tę fascynującą biografię, pełną anegdot i wierszy, opisów podróży i przyjaźni, możemy posmakować klimatu Epoki Szymborskiej.

Od zawsze uwielbiałam twórczość Pani Szymborskiej, a przyznam się że nie przapadam za taką literaturą, jednak Szymborska to Szymborska – jak raz wejdzie w serce to ciężko się jej pozbyć.
Dlatego też ta pozycja będzie obowiązkowa u mnie.
W przedsprzedaży już od dziś do 3 czerwca;)

Karen Doornebos - „Dama w opałach”

Marzenia potrafią się spełniać najmniej oczekiwany sposób.
Często myślimy, że gdybyśmy urodzili się gdzie indziej, albo w innym czasie, bylibyśmy bardziej szczęśliwi. Wtedy moglibyśmy naprawdę rozwinąć skrzydła, pokazać na co nas stać!
Na przykład taka Chloe Parker. Zawsze uważała, że urodziła się o dwa wieki za późno. Powinna być damą, jedną z tych, o których pisała Jane Austen, nosić piękne muślinowe sukienki, zalotnie spoglądać zza wachlarza i dumnie odrzucać awanse dżentelmenów, w oczekiwaniu na prawdziwą miłość. Tymczasem miała całkiem współczesne problemy, niezapłacone rachunki i byłego męża, który porozumiewał się z nią jedynie za pomocą smsów i e-maili.
Ale czy współczesna kobieta na pewno umiałaby przetrwać w świecie Rozważnej i romantycznej? Dama w opałach to zadziorna i pełna angielskiego humoru opowieść o dziewczynie, która na własnej skórze przekonała się, że nie wszystkie marzenia powinny się spełniać, a przysłowie: „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma” niesie w sobie wiele prawdy.

W sprzedaży od 30.05.2012 roku jednak w empiku jest już przedsprzedaż;)


Wydawnictwo OTWARTE:

Bogna Ziembicka - „Wiosna w Różanach”

To opowieść o trzech niezwykłych kobietach, których historie los splótł z sobą.
O tym, że choć nie co dzień świeci słońce, to jednak każda noc jest jego zapowiedzią, a po miłości nieszczęśliwej może przyjść szczęśliwa.
O radości płynącej z lektury starych pamiętników.
O sile kobiecej przyjaźni, która pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile.
O radości z pieczenia porzeczkowego ciasta, bo zwykłe rzeczy robione z uczuciem przestają być zwyczajne.
I o miłości, bo przecież nie da się bez niej żyć.

W sprzedaży od 9.07.2012.




To tylko kilka propozycji, na których mi jak na razie najbardziej zależy;)
Kilka dni temu zakupiłam sobie książkę pt „Wdówki futbolowe” autorstwa Karoliny Macios. Jestem w trakcie jej czytania – nawet muszę przyznać że jest fajna, taka inna od wszystkich;) Akurat książka ta idealnie wpisuje się w szaleństwo nadchodzących meczy na EURO;) A raczej szaleństwo mężczyzn dotyczących meczy;)
Czy widzicie jakąś książkę dla Was? Czy przeczytalibyście jakąś?

wtorek, 22 maja 2012

Where's my shoe?! Found it;)

Jestam miłośniczką nie tylko dobrej książki czy filmu - ale też butów;)
Tak - jestem butoholiczką;) W swojej kolekcji mam ich ok 100 par;) Malczik już na mnie krzyczy jak widzi że zakupuję kolejną parę - ale co zrobić? One są tak piękne i krzyczą do mnie z wystawy "weź mnie weź", no i jak im odmówić;)


Na chwilę obecną, nie mogę chodzić w wysokich koturnach czy obcasach, ze względu na moją kostkę i wciąż trwające rahabilitacje, które pozwolą mi osiągnąć w pełni sprawną nóżkę. Jednak pomimo mej chwilowej niedyspozycji nie żałuję sobie i nawet wysokie zakupuję - przecież w końcu je założę;)
Dziś chciałam się pochwalić jednymi z moich najukochańszych bucikó, które są najwygodniejsze na świecie.
Nie czuć wcale wysokości - a koturn ma 15 cm. Są mega wygodne i lekkie. 


Właśnie znalazłam ofertę na allegro z takimi samymi ale beżowymi - więc je od razu zakupiłam - i cena była też atrakcyjna - bo za nowe zapłaciłam 30 zł;)


Czarne są moim nabytkiem z tamtego roku, kupiłam je w Anglii za niecałe 25 funtów. Kupiłam je żeby wyróbować, a jak wróciłam po inne kolory to okazało się że wykupili;( A dosłownie przyszłam na następny dzień;( Płakałam może z pół kolejnego dnia, ale znalazłam inne i jakoś zapomniałam   o moim pechu. Potem kilka razy widziałam je na allegro i na innych portalach szafiarkich - ale za takie ceny że po porstu kopara opada.
Ale tym razem jak znalazłam kremowe za 30 zł to od razu kliknęłam kup;) Na dniach mi przyjdą to się pochwalę;) Na chwilę obecną możecie podziwiać tylko czarne;)
Belive me - są naprawdę wygodne, może wydaje się że z powodu "łódeczki z przodu" się chwiejemy - nic bardziej mylnego - to jedne z najbardziej wygodnych koturn jakie miałam okazję nosić;) Ale ja mam dziwną nog - więc na mnie ciężko coś trafić;)



A;) Chciałam jeszcze przypomnieć o konkursie w którym możecie wygrać jedną z dwóch książek - więcej informacji TU

poniedziałek, 21 maja 2012

Dariusz Rekosz - "Siostrzyczka"


Uff, w końcu kilka chwil wolnego;) Mam czas coś naskrobać i zadbać o bloga. Ostatnio byłam tak zalatana że nawet nie miałam czasu dobrze zjeść, żyłam „junk food'em” - blah! Ale, wszystko się ustabilizowało więc mogę wrócić do swojego normalnego trybu życia, swojej rewolucji żywieniowej i ulubionych zajęć jakimi są książki i dobre filmy;)
Oczywiście, przez ten czas nie próżnowałam – przeczytałam sporo książek, sporo kupiłam – ale je pokażę w kolejnym stosiku;)

Baza recenzji Syndykatu ZwB
Dziś chciałam się skupić na książce Dariusza Rekosza „Siostrzyczka”.
Książkę zakupiłam za naprawdę atrakcyjną cenę 4,90 zł;) Książka wciągnęła mnie niesamowicie od pierwszej kartki. Pochłonęłam ją w niecałe 3 godziny. 
Książka ze zbrodnią w tle – to coś co mi się podoba;) No może nie w tle – bo wysuwa się na pierwszy plan – poszukiwaniu mordercy.
Sceny trzymające w napięciu, okrutna śmierć to jedne z niewielu znaków szczególnych dobrego kryminału. A kiedy moje palce szybko przewracją kartki – to oznaka dobrego kryminału. Tak było z książką Dariusza Rekosza pt „Siostrzyczka”.

Książka z cyklu Gdańskiej Kolekcji Kryminalnej przedstawia nam okrutnego mordercę, który nie ma litości dla swoich ofiar. Profesjonalnie usuwa im gałki oczne, zabija i pozostawia nagich. Takie właśnie wprowadza nas w świat zbrodni, którą komisarz Maciej Szwerman stara się rozwiązać.
Co łączy ze sobą ofiray? Dlaczego każda z ofiar została pozbawiona gałek ocznych? Co kieruje zabójcą? Tę zagadkę stara się rozwikłać Szwerman wraz ze swoim pomocnikiem Woźniakiem. Pierwszym podejrzanym zostaje Marek Mitra – ratownik, który pracuje na basenie gdzie popełniono pierwsze morderstwo. Mitra w przeciągu kilku tygodni sprzedaje swe nieruchomości i znika. Jedyna osoba, która okazuje się mieć jakieś powiązania z zamordowanymi osobami, zamin zdążyła złożyć zeznania, wcześniej została schwytana przez mordercę, zabita i pozbawiona gałek ocznych. Kto dopuszcza się do takich czynów? Policjanci, są zdani sami na siebie – nie mogą nikomu ufać, bo mają wrażenie że ktoś z ich otoczenia śledzi każdy ich ruch.
Jak wytorpić mordercę, który na miejscy zbroni nie zostawia żadnych śladów?

Książka Pana Rekosza to naprawdę godny polecenia kryminał, w którym nie idzie przewidzieć co stanie się na końcu. Najlepszym przykładem jest właścicielka basenu, na którym popełniono pierwszą zbrodnię – początkowo niechętna do współpracy, jednak na końcu okazała się osobą która pomogła Szwermanowi w rozwiązaniu zagadki.

Pierwszy raz miałam styczność z twórczością Pana Rekosza, jednak mam na nadzieję że nie będzie ona ostatnia. „Siostrzyczki” to naprawdę bardzo dobry polski kryminał, który pozwala czytelnikowi wczuć się w rolę. Wprowadza go do świata, który może być realny, możemy sobie to wyobraźić. Nie ma tu rzeczy które są naciągane – sytuacje takie mogą się przecież wydarzyć. Można rzecz, że jeśli ktoś nie miał stycznośći z kryminałem – książka Dariusza Rekosza może być dla niego idealnym wprowadzeniem do książkowego świata zbrodni – nie rozczaruje się. Książka nie zanudzi czytelnika, ciągnie go w historię i nie będzie można jej odłożyć dopóki nie dowiemy się jak ona się zakończy.




wtorek, 15 maja 2012

Porozmawiajmy o finałowych odcinkach seriali...


Nie ukrywam tego że jestem wielką maniaczką, zarówno książek, dobrych filmów ale zarazem i seriali;) Może nie oglądam każdego serialu jaki leci, nie wszystko mnie zaciekawi, ale są takie seriale któe oglądam od samego początku i przywiązałam się do nich...
Dziś porozmawiamy o finałowych sezonach, bądź o zbliżających się finałach, bo jak wiemy maj jest takim okresem – kończących się seriali.

Pierwszy pójdzie na ogień serial „Desperate Housewives” w Polsce przetłumaczony na „Gotowe na wszystko”. Finał sezonu miał miejsce 13 maja i był 2 godzinny. To ostatni odcinek kończący wspaniałą 8 letnią przygodę z tym serialem. Oglądałam go od samego początku, można rzecz że zaczęłam oglądać go za małolaty a skończyłam już jako dojrzała kobieta;)
Akcja toczy się w luksusowym lecz typowym przedmieściu fikcyjnego miasta Farview przy ulicy Wisteria Lane. Sąsiadki, pozornie idealne amerykańskie "panie domu", nie tylko zmagają się z szarą rzeczywistością, ale próbują też odkryć mroczną tajemnicę ich zmarłej przyjaciółki oraz każdego następnego sąsiada jaki się tu sprowadza. Bree, Gaby, Lynette i Susan były przy mnie przez 8 lat. Czasami śmiałam się z nimi, płakałam, cierpiałam – no cóż tu dużo mówić – przywiązałam się do nich. Choć sezon miał swoje wzloty i upadki, oglądalność nie spadała i serial cały czas cieszył się powodzeniem. Choć troszeczkę rozczarowałam się całym finałem. Spodziewałam się czegoś bardzij dramatycznego, a nie słodko- pierdzącego happy endu. Bo niestety, wszystko rozmiosło się po kościach, pomimo iż Bree została oczyszczona z zarzutów bo McKlusky wzięła winę na siebie, to niestety tajemnica nadal jest, prawda o prawdziwym mordercy nie wyszła. Oczywiście muszę przyznać że Karen McKlusky skradła cały finałowy odcinek – zawsze ją lubiłam, a jeszcze bardziej ją polubiłam kiedy w ramach podziękowania dla dziewcząt całą winę wzięła na siebie. Jej słowa, o prawdziwej przyjaźni jaką zaznała na tej ulicy ścisnęły mnie za serce, a jej śmierć pod koniec odcinka wywołała łzy. Co mi się nie podobało? Skupienie się na Renee – w końu jej postać wcale aż taka ważna nie była, by pół kolejnego odcinka przedstawiać jej ślub, zamiast tego mogliby rozszerzyć informację na temat tego co dalej działo się z bohaterkami, bo te poświęcone im 5 ostatnich minut by pokazać co u nich wcale mnie nie zadowoliło. Obiecały sobie że nawet jak się wyprowadzą będą się kontaktować i kiedyś spotkają się zagrać w pokera – słowa nie dotrzymały – ale nawet nie wiemy czy mają ze sobą jakikolwiek kontakt, czy po prostu ich wieloletnia przjaźń przetrwała. Cisza, zamiast tego uraczyli nas mini wprowadzeniem, iż nowa właścicielka domu Susan – również ma swoją tajemnicę, której nie chce ujawniać – czyli jak możemy się domyśleć – może powtórzyć się powtórka z rozrywki. Co spowodowało u mnie atak śmiechu w tym finałowym odcinku – śmiech Gaby i to podwójnie. Za pierwszym razem gdy zaśmiała się z Kathryn, drugi raz przy stole do pokera. Był on tak komiczny że się popłakałam.
Ogólnie rzecz biorąc – szkoda że przygoda z desperatkami się już zakończyła – jednak pewne jest to że serial został wyciśnięty do ostatnich soków i nie było sensu na siłę już go ciągnąć. Odszedł w godnym stylu z wysoką oglądalnością. Szapoba!


Kolejny finał jaki nam zaserwowano to finał serialu komediowego „How I meet your mother”. W Polsce „Jak poznałem Waszą matkę” można oglądać na Comedy Cental – dopiero zaczęły się emisje 7 sezonu, natomiat wczoraj 14 maja w Stanach 7 sezon tego serialu miał swój finałowy odcinek. Oczywiście nadal nie wiemy kto jest matką, za to poznaliśmy tożsamożć Panny Młodej i wiemy za kogo wyjdzie Barney;)
W roku 2030 Ted Mosby postanawia opowiedzieć córce i synowi historię o tym, jak poznał ich matkę. Historia ta zaczyna się w roku 2005 Ted , 27-letni, samotny architekt mieszka z dwójką swoich najlepszy przyjaciół Marshallem Eriksenem studentem prawa i jego dziewczyną Lily Aldrin, która jest przedszkolanką. Są oni parą od prawie 9 lat. W pierwszym odcinku Marshall ma zamiar oświadczyć się Lily. To wydarzenie sprawia, że Ted zaczyna myśleć o małżeństwie i odnalezieniu swojej drugiej połówki. W poszukiwaniach pomaga mu drugi przyjaciel Barney Stinson. W ten sposób główny bohater poznaje młodą, ambitną dziennikarkę Robin Scherbatsky, która dołącza do grupki przyjaciół. Talk więc od 7 sezonów czekamy na poznanie tytułowej matki, ale nawet we wczorajszym finale się tego nie dowiedzieliśmy.
Po finale spodziewałam się czegoś bardziej oryginalnego. Nie zaskoczył mnie, wręcz można powiedzieć że wiedziałam jak się skończy – jedyne czego nie przewidziałam, to powrotu Victorii – pierwszej miłości Teda. Zresztą po co ona wróciła? Chyba żeby jeszcze bardziej namieszać. Oczywiście Lily urodziła chłopa, który ma przegenialne drugie imię – a swoją drogą – że 6 dorosłych osób zaakceptowała to imię – to już jakieś żarty;) Tak więc synek nazywa się Marvin Wait For It Eriksen. Jak już wiemy że Lily urodziłam to kolejne pytanie z kim się żeni Barney? Otóż, to inna historia – jak wiemy nową dziewczyną Barney'a jest striptizerka Quinn i w finałowym odcinku poprosił ją o rękę, ale kiedy pokazywali nam ślub to Panną Młodą okazała się Robin;) Z czego bardzo się cieszę bo jestem team Barbin. Ale jak mówiłam od samego początku – wiedziałam że Barney oświadczy się Qiunn, ale i tak na końcu przed Bogiem wyląduje z Robin. Pewno kolejny sezon będzie ukazywał jak Barbin się ze sobą schodzili i wylądowali przed ołtarzem;) Jedyne co mi nie pasowało w tym odcinku – jak napisałam wcześniej powrót Victorii. Nie ma to żadnego senu, bo dobrze wiemy że tytułowa matka – siedziała na wykładzie, który Ted pomylił i prowadził, oraz że jest współlokatorką byłej dziewczyny Teda – a Victoria do tego nie pasuje, bo przecież zna Teda i na wykładzie by się odezwała. Sądzę że ten wątek wprowadził większe zamieszanie i obawiam się że to będzie strzał w kolano. Boję się że poziom serialu spadnie i nie dociągnie tych 2 zapalnowanych kolejnych sezonów, a szkoda bo z naprawdę dobrego serialu stała się opera mydlana, która jest tak zagmatwana że czasami wierny widz się gubi;)

Kolejny finał na którym chcę się skupić to chyba finał każdego znanemu chyba serialu „ Dr. House” Jest to też ostatni odcinek jak przyjdzie nam oglądać – gdyż jest to ostatni sezon tego sławnego medycznego serialu. Każdy z nas zastanawia się jak się skończy. Znamy tytuł finałowego odcinka „Everybody dies” ale co to oznacza? Czy ktoś zginie? Czy zobaczymy śmierć Housa, który notabene od pierwszego sezonu balansuje na granicy życia i śmierci zażywając olbrzymie ilości tabletek? Wiemy, że Wilson choruje na raka a House nie chce się z tym pogodzić. Czy umrze Wilson? Czy House z wizją pozostania samemu targnie na swoje życie? Nic nie wiemy, wiemy tylko że finał ma być dramatyczny. Wrócą pożegnac się z widzami Trzynastka i Cameron. Jak wiemy 13 choruje na Huntingtona, a House obiecał jej skończyć z życiem jeśli tylko choroba zacznie przeszkadzać w funkcjonowaniu – czy zabije Trzynastkę? Czy straci prawo wykonywania zawodu? Czy wyląduje za kratkami? A może zginie – to wszystko dowiemy się już w przyszłym tugodniu, więc pozostaje nam tylko czekać.

Ostatnim serialem, a raczej o jego finałowym odcinku, o jakim chciałam napisać to finał 8 sezonu „Grey's Anatomy”. Już w czwartek, dowiemy się co wyniknie w związku z pokazaną nam na końcu zeszłotygodniowego odcinka, katastrofą lotniczą. Sama twórczyni serialu Shonda Rhimes, napisała finalowy odcinek więc możemy być pewni jednego – będzie more drama. Odcinek został jeszcze nakręcony, zanim zapadły decyzje o przedłużeniu kontraktów niektórych bohaterów więc pewne jest to iż możemy się spodziewać cliffhangerów, ale wiemy też że jedna osoba zginie jeszcze w finałowym odcinku. Kto nią będzie? Czy ta śmierć da do myślenia naszym bohaterom i momo wszystko zdecydują się oni nie wyjeżdżać do innych szpitali? Promo pokazuje nam dramatyczne urywki z odcinka, jednak mimo wszystko nadal nie wiemy kto zginie. Pozostaje nam czekać....


niedziela, 13 maja 2012

Złe Kobiety - Jan Stradling


Jak powiedział Picasso: „ Istnieją dwa rodzaje kobiet: boginie i wycieraczki”

W dzisiejszych czasach, dawne, lecz nadal w pewnym stopniu aktualne stereotypy określające kobietę jako płeć słabszą, którą powinno się zamknąć w domu, nie dając jej praw do udzielania się w życiu polityczno-społecznym ulegają zanikowi.Czym jest to spowodowane? Zapewne zmusza do tego samo życie, bieg coraz to szybciej zmieniających się wydarzeń. Kobiety podejmują teraz pracę, zarabiają jakże bardzo potrzebne w dzisiejszych czasach pieniądze. Zyskują równouprawnienie. Jednak, czy poprzez podjęcie pracy, poprzez robienie kariery nie zaniedbują innych, przypisywanych im obowiązków? Każdy w swoim życiu pełni jakaś rolę. Wszyscy różnimy się od siebie. Czy zatem można ogólnikowo określić rolę kobiety we współczesnym świecie?

Ogólnie dziś chciałam co nieco napisać o książce Jana Stradlinga pt” Złe kobiety”, stąd takie dziwne wprowadzenie, bo książka nie opisuje nam kobiety do której możemy się przypodobnić, są to raczej kobiety – które omijałybyśmy szerokim łukiem.

Książka stanowi ułożony chronologicznie przegląd 22 historii kobiet, wybranych ponoć z grona najbardziej bezwzględnych i ambitnych. Przytoczone są fakty często szokują czytelnika. Kobiety są seksowne, błyskotliwe, magnetyczne, przebiegłe, a czasami przeciwstawiają się obowiązującym w ich epokach, społecznym obyczajom. Każda fabuła wciąga i mówi sama za siebie. Wiele z tych kobiet to często wybitne indywidualności, które nierzadko do zbrodniczych czynów popychały nie tylko żądza posiadania czy władza, ale bunt, nędza chęć odwetu czy zemsta. Wprawdzie to ich nieusprawiedliwia, ale pozwala lepiej zrozumieć ich tok rozumowania.
W książce opisano zarówno znane postacie historyczne jak: Kleopatra, Mata Hari, Mesalina czy caryca Katarzyna jak i tak zwane zwykłe kobiety żyjące bardziej współcześnie. Tak więc w książce znajdziemy opis postaci Madame Mao – liderki komunistycznych Chin, którą uznawano za jedną z najsilniejszych i najbardziej bezwzględnych, poznajemy Georginę Tann – dyroktorkę Domu Dziecka w Memphis, która na nielegalnej sprzedaży dzieci zarobiła miliony czy też palestyńską terrorystkę Leile Chaled
Dlaczego popełniały tak straszliwe zbrodnie jak kąpiele we krwi, dzieciobójstwo, ludobójstwo, spiski i otrucia? Zapewne nasz BoguśLinda powiedziałby : "Bo to złe kobiety były...".
Czy aby na pewno? Tak naprawdę Jan Stradling opisuje nie złe, a nieszczęśliwe, skrzywdzone lub chore kobiety. Paradoksalnie, określenie "słaba płeć", jest ostatnim, jakim możemy je opisać. Determinacja, siła woli, zdecydowanie - to cechy, których brakuje wielu z nas, a których bohaterki książki miały w nadmiarze.

Złe kobiety” - to książka bardzo wciągająca, z historii na historię coraz bardziej jesteśmy zszokowane, ale mimo wszystko jest nam mało więc sięgamy po kolejną opowieść o kolejnej kobiecie. Książkę przeczytałam w jeden wieczór, spodobała mi się bardzo – oczywiście nie aż tak by iść przykładem opisanych tam Pań, po prostu poznałam choć trochę co nimi kierowało. Kobiety te mimo wszystkich dobroci i bogactwajakie osiągnęły, w młodym wieku były torturowane bądź żyły w okropnej biedzi co wpłynęło na ich późniejsze decyzje. Nie można je nazwać od razu złymi, wydarzenia z dzieciństwa wpłynęły na ich psychikę powodując że one po prostu były chore. We współczesnych czasach lekarze orzekliby „ schizofrenię” bądź „ zaburzenia psychiczne” - wtedy nikt tego tak nie odbierał.

Książkę poleciłam swojej siostrze, która również przeczytała w jeden wieczór spodobała jej się i puściła ją dalej. Każdy w jej pracy moją książkę przeczytał, tyle rąk ją macało że mogłabymją nazwać „niezłą dziwką”. Książka zrobiła wielką furorę wśród osób mi znajomych jak i nie, które dostały książkę od moich znajomych. Każdej z Was gorąco ją polecam.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...